zapraszam na nasze strony

Wspólnota Chleb Życia

Żyjemy z ludźmi ubogimi wokół Chrystusa w Eucharystii,starając się pomóc im wyjść na prostą.
Prowadzimy domy dla ludzi bezdomnych, fundusz stypendialny, przedszkole, świetlicę dla młodzieży na wsi.

przejdź

Skarby Prababuni

Prowadzimy przetwórnię i szwalnię dając pracę bezrobotnym kobietom na wsi w Świętokrzyskim. Pyszne, tradycyjne przetwory i oryginalna bielizna.


przejdź

Katolelementarz

W co wierzą katolicy, jak się modlą, rozważania, filmy, audio.






przejdź

Intencje modlitwy

Tutaj można wpisać prośby o modlitwę. Dwa razy w tygodniu odprawiana jest w tych intencjach msza  św.




przejdź

gniew/mój i nie tylko/

gniew/mój i nie tylko/

Udało się nareszcie spotkać – nam, członkom Wspólnoty na mini rekolekcjach. Krótka kołdra kadrowa, skrócona jeszcze o choroby i inne wypadki sprawia, że niezwykle trudno zebrać wszystkich. Przecież nie można zostawić mieszkańców bez opieki, jedzenia i pomocy. Ze świecą szukać pielęgniarki czy opiekuna medycznego- jak ktoś chętny, zatrudnimy natychmiast. Jak to u biedaków, wszystko jest na styk, tylko potrzebujących schronienia nie brakuje, a wręcz nadmiar nieustający. Warszawskiej ekipie tuż przed odjazdem do Nagorzyc odleciało koło od samochodu, na szczęście na podwórku i na szczęście Cezary ma brata, a brat ma salon samochodowy i pożyczył im brykę mocno wypasioną. Na szczęście też wsparł nas Papież adhortacją o powołaniu do świętości, więc nie musiałam się wysilać, skoro On to zrobił dużo lepiej. Przeczytaliśmy trochę.  Polecam, dobrze poszło, jak zwykle, Ojcu św.

Z pomocą naszemu trudnemu życiu przychodzi jak zwykle władza. Zawsze można liczyć na urzędników i twórców systemów. Niebawem człowiek bezdomny nie będzie mógł ot, tak zapukać do drzwi schroniska. Zapukać będzie mógł, owszem, ale z…..decyzją administracyjną o skierowaniu go tam, w łapce. Co zacz ta decyzja? Ano papier wydany przez specjalnie stworzone na ten cel biuro z zatrudnionymi urzędnikami. Papier ów jednak można dostać po spełnieniu kryteriów. Dowód osobisty trza mieć, wywiad środowiskowy, urząd szukać ma obowiązek osób zobowiązanych do ewentualnej alimentacji no i mieć trzeba właściwe pochodzenie. W Warszawie- z Warszawy, w Koziej Wólce z tejże itd. Jest u nas pan, który na taką decyzję czeka już 2 lata. Na razie jest, ale niedługo nie będzie mógł być. Gdzie zatem będzie? Ponoć w specjalnie postawionych kontenerach. Schorowany, prawie nie chodzący człowiek. Ale u nas zrobi się luźniej.

Dziękujemy, władzo za serdeczną troskę o najsłabszych. I mamy jedną prośbę, w imieniu naszych mieszkańców- od…….czepcie się, dajcie nam pracować i wspierajcie to, co dobre, a co was kosztuje wielokrotnie mniej  niż realizacja chorych pomysłów wymyślonych przez technokratów, którzy nigdy nie mieli do czynienia z ludzkim cierpieniem, a człowiekowi bezdomnemu nigdy nie spojrzeli w oczy. Jak straż miejska przywiezie człowieka ledwie ciepłego, nocą w mróz, to zadamy jej pytanie: “A decyzyjkę to pan ma? Nie, no cóż, to niech się pan doczołga w godzinach pracy do stosownego urzędu, a my poczekamy.Pa, pa….”

Po to są organizacje pozarządowe, żeby odpowiadać na potrzeby ludzi, którym z wielu powodów system państwowy nie jest w stanie pomóc, przynajmniej na początku. A mądre państwo zaciera rączki i chucha i dmucha na wariatów, którzy chcą pomagać najsłabszym i do tego o wiele mniejszym kosztem. Państwo mądre, a co robi nasze? Nam przysyła kolejne kontrole. Ostatnio- kontrola, czy rzeczywiście dorobiliśmy kolejną łazienkę i zrobiliśmy remont/ za nasze pieniądze, czyli Wasze, drodzy Ofiarodawcy, nie urzędowe i z własnej woli, żeby polepszyć warunki, nikt nam nie kazał/. Owszem, dorobiliśmy w dwóch domach, nie mówiąc o nieustających remontach i łataniu, na co, rzecz jasna pieniędzy władza nie daje i już nawet jej nie prosimy. Generalnie nie jestem wrogiem kontroli, ale trzeba zachować umiar i proporcje. Jeśli mamy rozpisywać codziennie liczbę godzin przepracowanych przez wolontariuszy, to dochodzimy do absurdu. Toć trzeba zatrudnić kolejne osoby do biura, zamiast do pomocy mieszkańcom. I zamiast wolontariuszy, prościej zatrudnić  pracowników. Ale w samej idei wolontariatu zawarta jest solidarność. To wartość dodana, nie mówiąc, że tańsza.

Czy coś jest w stanie zahamować tę radosną twórczość papierologii, która niszczy szkolnictwo, służbę zdrowia i inne miejsca, gdzie w sposób szczególny powinno  się liczyć dobro człowieka? Dobro niemożliwe do ujęcia w statystykach i tabelkach? Dobro niemożliwe do ujęcia w procedury? Kilka dobrych godzin poświęciła nasza ekipa na wypisywanie tabelek do GUS-u. Nie ma tam przecież danych ilu ludzi odzyskało nadzieję, ilu się najadło, ilu chodzi wreszcie w porządnych butach, ilu poczuło się ważnych, bo ktoś z nimi porozmawiał, ile ran wygojonych itp.

Czy jest jeszcze miejsce na zaufanie i wolność działania dla dobra innych ludzi czy stajemy się powoli trybikami systemu?

 Systemu, który tworzymy właśnie po to, żeby nie musieć patrzeć w oczy słabszym i cierpiącym. Gorzej, jeśli któregoś dnia ja czy Ty, jako jeden z trybików ulegniemy uszkodzeniu. System wywali nas z rozdzielnika na śmietnik. Tak, już wywala- starych, niepełnosprawnych, niedołężnych czy wystających poza wyznaczoną linię. Tych, którzy do niego nie chcą lub nie są w stanie się wpasować. Lub potrzebują wsparcia, żeby do niego wejść.

Jakie społeczeństwo budujemy? Czy takie, w którym żeby być człowiekiem trzeba kombinować i omijać prawo? To ja mam w nosie takie prawo. Pisałam już o nowym rodzaju przestępstwa: przestępstwo z solidarności z drugim człowiekiem. Niby stare, jak ukrywanie Żydów w czasie wojny czy księży katolickich w Anglii w XVI w. Ale powraca w wolnym, demokratycznym świecie. Ewangelia zawsze będzie w poprzek ludzkim królestwom. Nie dajmy się uwieść urokowi utopii, w której złudzenie, że da się zapanować nad każdą sferą życia tak, aby zlikwidować trud, wyrzeczenie i cierpienie ma nam pozwolić  na zwolnienie z obowiązku miłosierdzia. Podania ręki w wolnym geście braterstwa.

Za ludźmi bezdomnymi nikt nie stanie. W oczach wielu zaśmiecają nasze ulice. Psują nam krajobraz radosnej konsumpcji  i ….przypominają o kruchości dobrobytu. Nikt nawet nie zauważy, że jest ich więcej na ulicach, czy że chorzy i bezradni leżą na działkach czy w pustostanach i tam umierają. Władza się ich nie boi. Zresztą, przecież w większości nie głosują. I dotyczy to każdej władzy.

Nad-obowiązkowo

spotkanie z ludźmi bezdomnymi w Auli Pawła VI 2016 r.

Musimy zawsze szukać biedniejszego od nas. Pragnę wzrostu solidarności przez podanie ręki temu, który cierpi bardziej ode mnie./Papież Franciszek 2016/

Lubię dostrzegać świętość w cierpliwym ludzie Bożym: w rodzicach, którzy z wielką miłością pomagają dorastać swoim dzieciom, w mężczyznach i kobietach pracujących, by zarobić na chleb, w osobach chorych, w starszych zakonnicach, które nadal się uśmiechają. W tej wytrwałości, aby iść naprzód, dzień po dniu, widzę świętość Kościoła walczącego. Jest to często „świętość z sąsiedztwa”, świętość osób, które żyją blisko nas i są odblaskiem obecności Boga, albo, by użyć innego wyrażenia, są „klasą średnią świętości”.

Nie można też próbować określać, gdzie nie ma Boga, ponieważ jest On tajemniczo obecny w życiu każdej osoby, jest obecny w życiu każdego w taki sposób, w jaki tego chce, i nie możemy temu zaprzeczyć naszymi rzekomymi pewnikami. Nawet jeśli czyjeś życie było katastrofą, nawet gdy widzimy, że został zniszczony przez wady lub uzależnienia, Bóg jest obecny w jego życiu. Jeśli pozwalamy się prowadzić bardziej Duchowi niż naszym rozumowaniom, możemy i powinniśmy szukać Pana w każdym ludzkim życiu. Jest to częścią tajemnicy, którą mentalności gnostyckie zazwyczaj odrzucają, ponieważ nie są w stanie jej kontrolować.

Jezus…. przekazuje nam dwa oblicza, a raczej jedno, oblicze Boga, które odzwierciedla się w wielu innych. Bowiem w każdym bracie, szczególnie w najmniejszym, słabym, bezbronnym i potrzebującym, obecny jest obraz Boga. Rzeczywiście, na końcu czasów, z odpadków tego kruchego człowieczeństwa, Pan ulepi swoje ostatnie dzieło sztuki. „Co pozostaje, co jest wartością w życiu, jakie bogactwa nie zanikną? Z pewnością dwa: Pan i bliźni. Te dwa bogactwa nie zanikną!”

/Papież Franciszek Adhortacja “Cieszcie się i radujcie”/Pełny tekst

 

 

23 Responses to gniew/mój i nie tylko/

  • Proszę Siostry, nie ma w Polsce organizacji, która w jakiś sposób lobbuje na Waszą rzecz? Lub choćby mogłaby to robić?

    • Lobbuje na rzecz ludzi bezdomnych czy na rzecz konkretnie naszej działalności? Jest ogólnopolskie forum zrzeszające organizacje działające na rzecz ludzi bezdomnych. Niestety to oni właśnie są współautorami obecnej ustawy. Trudno mi przychodzi krytyka ich działalności, ale niestety oderwali się od rzeczywistości. Chcieli pewnie dobrze, wyszło jak zwykle. My jako Wspólnota oczywiście nie mamy żadnego lobbingu. O możliwość realnej i konkretnej pomocy ludziom bezdomnym, w tym chorym walczymy tylko razem z Kamiliańską Misją Pomocy, której szefową jest Ada Porowska. . Reszcie organizacji odpowiadają stworzone struktury. Podpisują umowy, mają kasę, a co za drzwiami, to nie ich problem.

  • Puk, puk…
    “Świece” są daję moją głowę i serdecznie pozdrawiam.
    P.S
    Szczególnie pozdrawiam wszystkich bezdomnych mieszkańców!
    Ufajcie!

    • Oprócz rąk potrzebna jest także do pracy z ludźmi słabymi jaka taka głowa. Musi być dwa w w pakiecie. Inaczej zamiast pomocy robi się jeszcze większy zamęt.

      • Zament tworzy selekcja ona dyskwalifikuje i robi podziały na tych z “głową do interesu” i na tych słabych bez tej “cennej głowy”. Nikt Siostro, chory nie rzucałby się logicznie myśląc na pomoc słabym wyzbywając się wszystkiego w imię wyższych wartości. Dziesiejszy świat takiego szaleństwa nie promuje. Na to nie ma chwytliwej reklamy. Kto pomaga i służy Bogu nie mamonie jest wariatem dla wielu, wielu ludzi. Świat potrzebuje “szalonych” Jezusem ludzi, tacy tylko tacy Boży szaleńcy zasiądą na uczcie w Niebie. Ludzie, którzy bez korzyści własnej zmieniają świat w Pokój, Miłość, Dobro! Bóg nie będzie nas sądził z “głowy” lecz z Miłości!

        • Pani Marto ja tak zrobilam.I dzisiaj jestem schorowana.mysle ze tu nie chodzi tylko o logiczne myslenie ale o motywacje naszych postepowan.jeśli robimy to dla Boga to nie będziemy rozczarowani.jeśli dla miłości własnej to będziemy zawiedzeni.faktycznie świat nie promuje szaleńców ale ja nie wiem co w dzisiejszym świecie jest normalne?chyba słuchanie słabszych na margines.W takim układzie ja nie chcę być normalna.pozdr.

          • Podzielam pani zdanie. Motywacja i cel dla Kogo to czynię, czy coś robię to istotny filar. Bez tego fundamentu żadne działanie nie zaowoduje wewnętrznym prawdziwym szczęściem i radością. Szczególnie w takiej pracy z ludźmi bezdomnymi… Bez Boga ani do proga!
            Inaczej po latach grozi hasło: bez kija nie podchodź!
            Wszędzie grozi wypalenie a najbardziej tam gdzie ogień na początku był najmocniejszy. Sama wiem coś o tym trzeba nieustanie nad sobą pracować i czuwać. Hmm… Zadanie na całe życie. Grunt to się nigdy nie poddać mimo różnych życiowych kopniaków iść do przodu z nadzieją:)
            Pozdrawiam panią serdecznie!Marta

            • Niestety, ważne jest też jak to czynię. Dlatego nie każdy może robić wszystko. Zamiast pomóc można zaszkodzić, kierując się emocjami. Miłość wymaga roztropności. Człowiek nieuporządkowany nie może pomóc drugiemu w uporządkowaniu. I skończ już, Marto, please.

  • Przstepstwo solidarnosci ma sie dobrze i nawet sie rozwija.Kiedy czytam wywiady z ludzmi , ktorych z tego powodu postawiono przed sadem i nawet skazano ( co prawda w zwieszeniu ) to widac , ze ich motwacja nie jest w pierwszej kolejnosci dzialnosc przeciwrzadowa tylko chec i obowiazek moralny niesienia pomocy slabszemu i biedniejszemu. W wiekszosci przypadkow sa to ludzie niewierzacy albo za takich sie uwazajacy.Oni realizuja i praktykuja Ewangelie sami o tym nie wiedzac. To o nich mowi Papiez w swojej adhoracji.

    • Tak.We Francji to też działa.Wiem.Głównie kiedy trzeba podać rękę uchodźcy, choć nie tylko.

  • Dzisiaj między dwunastą a pierwszą zastałam na korytarzu w moim bloku parę osób w wieku 20-30 lat. On pił piwo z butelki. Czuć było papierosy. Prawdopodobnie byli bezdomni, choć przyzwoicie ubrani. Zdaniem Siostry, co powinnam była zrobić ?

    • Poprosić, żeby nie pili na klatce. Zapytać, czy potrzebują pomocy. Wskazać adres schroniska.

      • I jeszcze.W razie agresywnego zachowania wezwać straż miejską. To, że człowiek jest bezdomny nie upoważnia go do złych zachowań. Zwykle życzliwa uwaga i zainteresowanie nie powoduje agresji.Chyba, że ktoś ma problemy psychiczne.

        • Niestety życzliwa uwaga nie spowodowałaby żeby stamtąd odeszli. Ja byłam stanowcza. Kazałam im odejść. Musiałam być stanowcza, bo początkowo mnie nie posłuchali. Patrzyli tylko, czy odchodzę.

          • I słusznie. Co innego, kiedy człowiek bezdomny zimą śpi na klatce, co innego, kiedy z klatki robi się wyszynk. Pozdrawiam.

  • Dobrze, że mamy taką Siostrę, jej mądrość i dobro… bo cóż by było z nami, niepełnosprawnymi i potrzebującymi w różny sposób? Władza, wielkie słowo… naszą władzą jest Pan Bóg i tego się trzymajmy, bo tylko On posyła takich ludzi, jak Siostra i tylko On jest miłosierny, a my czujemy się bezpieczni. Pozdrawiam:)

  • A czy twórcy tych genialnych ustaw nie widzą ich abstrakcji?A czy urzędnicy sami siebie słyszą co mówią?jeszcze sobie nagrody przyznają za durne pomysły…

  • To prawda, że mamy taką a nie inną rzeczywistość urzędniczą. Ale przy okazji tego tekstu naszły mnie takie dwie refleksje (czy słuszne – nie wiem) Pierwsza – od żadnej władzy w tym świecie nie należy oczekiwać zdrowego rozsądku. W zależności od opcji politycznej decyduje obecnie kasa, układy, wybory, sondaże, walki między frakcyjne itd. itp. Trudno w dzisiejszych czasach w działaniach polityków czy urzędników szukać choćby cienia zdrowego rozsądku, wielopoziomowego planu, pochylenia się nad problemami ludzi – problemami tych najsłabszych tym bardziej. Trzeba robić swoje, bo nie wydaje się, żeby mogło być lepiej… Druga – jeżeli za tyle lat pracy z tymi najbardziej potrzebującymi otrzymuje się jako nagrody takie działania władz i inne kłody pod nogi… to w modlitwie tylko dziękować Bogu i prosić go o siłę, żeby to wszystko przetrwać (ja na pewno nie dałbym rady), bo jak wielka musi czekać nagroda u Ojca naszego za takie życie, za taką walkę, za taką wytrwałość. A te wszystkie problemy jak dla mnie to tylko dowód na to, jak wiele dobra się u Was dzieje. A jak wiemy ten świat nie toleruje takiego podejścia do życia…

    • Dziękować Bogu zawsze trzeba, ale walczyć także. Nie można opuścić rąk, bo głupota będzie się rozlewać strumieniem, a biedacy zginą. Pozdrawiam

      • Też czuję gniew, ale zgadzam się, że rąk opuszczać nie można, bo wtedy pochłonie nas czeluść i głupoty i zaniechania.

  • gniew /mój i nie tylko/ ….nie ma bardziej obraźliwych słów jakich bym nie kierował do poprawiaczy rzeczywistości, którym dano władzę ale już nie rozum..

    • No właśnie, nie wiadomo, czy pisać o gniewie?! Czy poprawiacze rzeczywistości i wszelkich systemów, widzą coś więcej niż swój koniec nosa? Czy ktokolwiek czyta tzw protokoły pokontrolne i na litość, co przeprowadzający takowe w nich piszą? Czy nie widzą poszerzającej się nędzy ludzkiej? Czy naprawdę nie można ułatwiać pracy tym którzy niosą i chcą nieść pomoc innym – opuszczonym i stłamszonym przez wszystkie systemy?! Czy liczy się tylko opowiadanie, jak się okazuje gołosłowne co to – MY NIE ROBIMY DLA INNYCH!!!??? Przecież takich obserwacji, jak Siostry Małgorzaty jest zapewne wiele i z innych ośrodków niosących pomoc potrzebującym!?! Czy możliwe jest by tzw WŁADZA obudziła się z letargu?

      • Nikt nie czyta tysięcy stron takich protokołów. To sztuka dla sztuki. Urzędnicy nie są po to, żeby tworzyć lepszą rzeczywistość, tylko żeby kontrolować i tworzyć fikcje. To uzasadnia ich istnienie. Znana od dawna sprawa. Co więcej- jest np. w Warszawie pula pieniędzy na pomoc ludziom bezdomnym. Z tej puli są opłacani, co pożera dużą część środków.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.