zapraszam na nasze strony

Wspólnota Chleb Życia

Żyjemy z ludźmi ubogimi wokół Chrystusa w Eucharystii,starając się pomóc im wyjść na prostą.
Prowadzimy domy dla ludzi bezdomnych, fundusz stypendialny, przedszkole, świetlicę dla młodzieży na wsi.

przejdź

Skarby Prababuni

Prowadzimy przetwórnię i szwalnię dając pracę bezrobotnym kobietom na wsi w Świętokrzyskim. Pyszne, tradycyjne przetwory i oryginalna bielizna.


przejdź

Katolelementarz

W co wierzą katolicy, jak się modlą, rozważania, filmy, audio.






przejdź

Intencje modlitwy

Tutaj można wpisać prośby o modlitwę. Dwa razy w tygodniu odprawiana jest w tych intencjach msza  św.




przejdź

solidarność i lęk

Dzisiaj pracowałam za pracowników socjalnych. W pojęciu bardzo wielu z nich jeśli do naszego domu przyjmiemy osobę bezdomną, to wszelkie służby państwowe powołane do pomocy potrzebującym są zwolnione ze swojego obowiązku, w tym rzecz jasna z obowiązku pomocy materialnej. Walka czasami groteskowa. Argumentuję: wy macie ustawowy obowiązek, my realizujemy naszą misję. Podzielmy się zatem kosztami, bo wysiłek zostaje po naszej stronie. Słyszę – nie mamy pieniędzy, albo: przecież daliśmy 150 zł zasiłku,/raz na kilka miesięcy/ albo: napiszcie, zastanowimy się. W końcu stawiam sprawę ostro: to my przywieziemy do was tę matkę z dziećmi. I wtedy oburzenie: Siostra jest niedobra! Tak mówi siostra zakonna?! Oczywiście nigdy nikogo nie wywozimy z tego powodu, że nie ma pieniędzy.
Nieudolność, chroniczny brak pieniędzy, bo wcale przed kryzysem nie było lepiej, spychanie problemu na innych. Społeczeństwo obywatelskie nie polega na tym, że władza bawi się sama za nasze pieniądze, a obywatele radzą sobie jak mogą. Bo wielu nie radzi sobie wcale.
Na szczęście bywa inaczej. Często dzwonią pracownicy socjalni przejęci sytuacją swoich podopiecznych i od razu deklarują, że wesprą materialnie kierowaną do nas osobę. I już po głosie rozpoznaję czy rozmawiam z człowiekiem, który swój zawód traktuje jako misję, a wtedy jest nić porozumienia, czy z kimś, kto odwala robotę.
A swoją drogą kryzys wywołuje zawsze reakcje dwojakiego rodzaju. Tę dobrą- ludzką solidarność i tę złą-zamykanie się w lęku, żeby i mnie nie zabrakło.

2 Responses to solidarność i lęk

  • Zaczytałam się w blogu Siostry (a obiad czeka na ugotowanie…). Ileż w nim ciepła! Serca i zaangażowania. Będę tu wracać:)

    • Ja kiedyś tak byłam zamykałam się przed Chrystusem myślałam że nie starczy dla mnie i Jego miłości oraz miłosierdzia i często jest tak z ludźmi którzy są uprzedzenie przez swoich rodziców lub wbijani w schemat przez innych ludzi nie zawsze racjonalnych… pozdrawiam Wioleta:)Ps. Myślę ze czasem lepiej wziąść sprawy w swoje ręce.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.