zapraszam na nasze strony

Wspólnota Chleb Życia

Żyjemy z ludźmi ubogimi wokół Chrystusa w Eucharystii,starając się pomóc im wyjść na prostą.
Prowadzimy domy dla ludzi bezdomnych, fundusz stypendialny, przedszkole, świetlicę dla młodzieży na wsi.

przejdź

Skarby Prababuni

Prowadzimy przetwórnię i szwalnię dając pracę bezrobotnym kobietom na wsi w Świętokrzyskim. Pyszne, tradycyjne przetwory i oryginalna bielizna.


przejdź

Katolelementarz

W co wierzą katolicy, jak się modlą, rozważania, filmy, audio.






przejdź

Intencje modlitwy

Tutaj można wpisać prośby o modlitwę. Dwa razy w tygodniu odprawiana jest w tych intencjach msza  św.




przejdź

Życie i karteczki

Życie i karteczki

Szybka wymiana namiotów w punkcie testowania. Panowie z WOT musieli zabrać ten, który nam pożyczyli, bo mają ćwiczenia. I tak jesteśmy wdzięczni za te kilka tygodni. Jak wiadomo, jak masz swoje, to masz swoje, więc kupiliśmy własny. Będzie służył i po epidemii. Mam na dzieję, że to “po epidemii” nastąpi szybko. Przeryłam znowu internet i -namiot stoi, po pięciu godzinach pracy Janka, Jarka, Darka i Wojtka. Bogu dzięki, znalazły się na to pieniądze. Zdobyliśmy całkiem nową sprawność w kwestii namiotowej- jakości, składania itp. Punkt działa bez przeszkód.

Zupa na Monciaku wznawia zupy. Rozdawanie paczek przez trzy miesiące pokazało z jednej strony biedę, zwłaszcza ludzi bezdomnych, ale nie tylko, a z drugiej – odwieczne ludzkie myślenie: dają, to trzeba brać, czy potrzebne mi to, czy nie. Ćwiczyłam to jeszcze za czasów stanu wojennego, kiedy pracowałam przy rozdzielaniu darów, później przy okazji wspierania powodzian. Najbardziej potrzebujący rzadko pchali się jako pierwsi.

Rozmowa z kilkoma młodymi ludźmi, którzy przyszli pograć w piłkę na naszym boisku. Pretensję mieli, że nie wykoszone. Wszyscy dorośli. Po długich wywodach doszliśmy do wniosku, że mogliby przyjść i trawę skosić, chociaż nie byli do końca przekonani, że to słuszne. Przecież to moja głowa, żeby mieli to boisko i to dobrze utrzymane. “Sie należy”.

Przebijanie, kto da więcej, żeby go lubili lub po prostu dawanie, bo tak łatwiej niż pobudzenie do zaangażowania i współodpowiedzialności. To się zaczyna w domu, szkole. Hasło “Mam mieć”. Szybko, w dobrym gatunku i bez wysiłku. A jak coś zrobię dla innych, to za pieniądze. Są całe połacie kraju, gdzie jest pustynia w wychowaniu młodzieży do wolontariatu, do zaangażowania na rzecz innych. Nie ma ani harcerstwa ani innych organizacji. To małe miejscowości, małe parafie, przeważnie z jednym księdzem, który ma na głowie wszystko-od pogrzebu, poprzez katechezę i palenie w piecu CO. Dla szkół często też nie jest to ważny temat.

Cóż, żeby wychowywać w duchu służby drugiemu, uczciwości i skromności, albo po prostu braterstwa, trzeba samemu w takim to duchu żyć. A przynajmniej tego próbować.

Jasne, że są księża szaleni, sama takich spotykam, jasne, że są odlotowi nauczyciele w małych wioskach, także katecheci. Ale to hm….wyjątki. Dla którego młodego kapłana posłanie do malutkiej wiejskiej parafii nie będzie “zesłaniem”? Tkwimy więc w duszpasterstwie karteczkowym, byle do bierzmowania i pa, pa, pa. A karteczki z odbębnionych nabożeństw majowych, różańców czy Dróg Krzyżowych pozostają jedynym wyznacznikiem naszej wiary. / No i zeszyt do religii. / Wiary w krótkich majteczkach. Nie wiem, czy bym pokochała Boga, który -poprzez swój naziemny personel- kazałby mi po ośmiu godzinach nauki w szkole, dojeździe do domu na szybki obiad -lecieć do kościoła na litanię z perspektywą lekcji do odrobienia na jutro w głowie, bez chwili przerwy. Na litanię, której nie rozumiem. Pana Boga-księgowego- który siedzi w Niebie, liczy karteczki, notuje absencję.

Nie jest to w żadnym wypadku krytyka nabożeństw, uświęconych tradycją. Bardzo je lubię. To raczej smutna refleksja nad stanem wychowania chrześcijańskiego do życia Ewangelią w Kościele. Bo Ewangelia to życie. Chrystus to życie. W szkole, domu, pracy, na ulicy i w sklepie. W internecie, telewizji i na stadionie. I to życie, choć piękne, nieco kosztuje. Wysiłku i wyrzeczenia.

Pokazać piękno życia z Bogiem, piękno Boga miłosierdzia i czułości jest o wiele trudniej niż porachować owe karteczki z obecnością.

Kiedyś uczyłam religii w szkole dla niewidomych, niepełnosprawnych intelektualnie dzieci w Laskach. To była czwarta klasa. Poszliśmy do kaplicy, żeby spotkać się z Jezusem w Najśw. Sakramencie. W pewnej chwili Romek, mój pupil zresztą, sierota, podbiegł do ołtarza, zdjął świecę i zaczął ją gryźć. Na moją uwagę, że to świeca Pana Jezusa, odpowiedział przytomnie:-Pan Jezus by się ze mną podzielił.

Oczywiście, Romeczek zrobił to, żeby zwrócić na siebie uwagę, ale odpowiedź była trafiona. No, z malutkim marginesem na ewentualną biegunkę po konsumpcji.

Całe to rozważnie ma odniesienie do chwili, w której żyjemy. W ogromnym zamieszaniu politycznym, dla wielu -lęku przed chorobą ale także przed utratą pracy i dorobku życia, kiedy na Boga i Kościół powołuje się wielu, kiedy pogarda i niszczenie “innego” z innej bajki przestały być czymś marginalnym, a stały się powszechnym narzędziem do zdobywania wpływów i władzy lub po prostu sławy, tym lepszym, że działającym błyskawicznie poprzez mass media i internet, trzeba trwać korzeniami w Bogu prawdy, miłosierdzia, przebaczenia i pojednania. Bogu, którego słońce świeci nad dobrymi i złymi. Patrzeć na świat i ludzi poprzez pryzmat Ewangelii. Nie karteczek, lecz Miłości i Prawdy. On jest Panem historii. W wersji dla niewierzących- żyć przyzwoicie, nie ulec pokusie drogi na skróty. Nawet, jeśli trzeba za to zapłacić. Do dobra nikogo się zmusi, tym bardziej kopiąc go i niszcząc, lecz można zachęcić przykładem.

Na końcu życia Bóg nie zapyta nas o karteczki z podpisem proboszcza. Zapyta o miłość.

Nadobowiązkowo

Prawo jest drogą do Boga;
Wezwałeś nas, żebyśmy dołączyli do naszego Ojca w Niebie,
żebyśmy Cię wielbili i naśladowali:
Bądźcie doskonali jak doskonały jest wasz Ojciec w niebie.

To więc miłość jest regułą w naszych relacjach z Nim
i naszych kontaktach z drugimi.
A miłość nie ma granic.
Nie ma już problemu: “wolno” czy “zabronione”.
Trzeba kochać zawsze i wszędzie.
To nie jest łatwe, Panie!
Wiesz o tym….
Przeżyłeś to i z tego powodu umarłeś!

To ustawiczna śmierć naszej pychy,
naszego egoizmu…
wyrzeczenie się siebie, które przekracza nasze możliwości.

Chcesz takiej śmierci, Panie?
Jak bogatemu młodzieńcowi,
który nie ma odwagi powiedzieć “tak”,
odpowiadasz nam:
Dla ludzi to niemożliwe, ale nie dla Boga/Mt 19,26/

I dajesz nam do zrozumienia,
że to nie śmierci chcesz dla nas
ale życia, prawdziwego Życia, Twojego, Jezu.

To życie przyszedłeś rozwinąć w nas przez Eucharystię.
Tak, przyjdź żyć w nas! I z Tobą, przez Ciebie, w Tobie
nasze życie będzie miłością do Ojca
i do wszystkich naszych braci.

ks.Pierre Duvillaret

6 Responses to Życie i karteczki

  • Co do szalonch ksiezy. Znam osobiscie takich dwoch. Pierwszy to ks. Jaroslaw Krylik z Koszalina. Od siedmiu lat walczacy resztkami ludzkich sil ( nowotwor)wybudowal Kosciol zaczynajac od kilku ” chwiejnych” parafian. Dzis Kosciol liczy kilkanascie tysiecy dusz gotowych na zbawienie w karzdej chwili. Drugi to ks. Bartek Rajewski, proboszcz jednej z londynskich parafii. Kiedy wolontariusze schdza z ulic ze wzgledu na pandemie, on zadziera sutanne i wskakuje w ich miejsce codziennie odwiedzajac bezdomnych , donoszac im jedzenie i opiekujac sie nimi. Z ludzkiego punktu widzenia szalenstwo. Tylko czy na pewno …?

  • Widzę takie inicjatywy w przyciąganiu młodych do kościoła i jestem mocno zbulwersowany. Młodzi, w większości wchodzą do kościoła dopiero na kończące sie nabożeństwo i ustawiają się w kolejce z karteczkami. Otrzymują podpis i wychodzą. Wszyscy wiedzą, że to ściema i chyba dobrze im z tym. Edukacja poparta wychowaniem trwa

  • Wszystko to prawda.
    Wiem też,że nie zawsze niestety dobry przykład wystarcza. Bywa,że nasze dzieci żyją zupełnie inaczej. Może to zachłyśniecie się światem po latach biedy,niedostatku ..Pamiętam jak chodziłam z mamą do pewnej babci z obiadem. W tym czasie mój malutki brat zostawał z 13letnią siostrą . Tata zginął w wypadku w pracy. Było nam bardo ciężko. Rodzina się odsuneła,bo może byśmy czegoś chcieli. Instytucje nie widziały przesłanki miałyśmy rentę.
    I ta moja mama z obiadamii dla obcej babci . Działam podobnie.Moje dziecko przeciwnie . Są jeszcze geny i wpływy innych..
    Może kiedyś się obudzi serce.

    I trzeba odwagi ,by być księdzem szalonym. Znałam takich w dzieciństwie. Nie miałam egzaminu do komuni . Była rozmowa. Cała klasa się działa w ławkach,z tyłu rodzice . Ksiądz pytał kto chcę powiedzieć i tu pytanie.I prawie każdy chciał . Wszyscy poszli do komuni .Ci co nie odpowiadali też.
    Czułam w swojej parafi wolność i zachętę. Nie przymus.
    Różaniec był spiewany. Mury drżały..
    To były czasy.

    • To miałaś Perło szczęście. I bardzo dobrze, bo wiem, że jest takich miejsc wiele. Ale wiele jest “karteczkowych” . Co do genów, to wątpię, czy mają wpływ. Raczej wychowanie i później- osobiste wybory dorosłych już dzieci. Jednak korzenie są ważne i kiedyś się odezwą. Pozdrawiamy z Arturem

      • Tak miałam i mam w tej kwestii dużo szczęścia .Jako dorośli możemy szukać takich miejsc gdzie nam w Kościele dobrze. Internet daje wiele możliwości. Jest wielu mądrych księży, którzy potrafią przyciągnąć. Nie oceniają..są dla nas.
        Karteczek zaznałam wychowując dziecko. Nic dobrego..póki małe to przejdzie jakoś . Dorastające się buntują lub kombinują.
        Dziękuję za dobre słowa liczę na te korzenie..niech się odezwą .
        Ściskam wszystkich. Ule też.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.