zapraszam na nasze strony

Wspólnota Chleb Życia

Żyjemy z ludźmi ubogimi wokół Chrystusa w Eucharystii,starając się pomóc im wyjść na prostą.
Prowadzimy domy dla ludzi bezdomnych, fundusz stypendialny, przedszkole, świetlicę dla młodzieży na wsi.

przejdź

Skarby Prababuni

Prowadzimy przetwórnię i szwalnię dając pracę bezrobotnym kobietom na wsi w Świętokrzyskim. Pyszne, tradycyjne przetwory i oryginalna bielizna.


przejdź

Katolelementarz

W co wierzą katolicy, jak się modlą, rozważania, filmy, audio.






przejdź

Intencje modlitwy

Tutaj można wpisać prośby o modlitwę. Dwa razy w tygodniu odprawiana jest w tych intencjach msza  św.




przejdź

z frontu

z frontu

Czy gdybyś się dowiedział, że z powodu kontaktu z tobą ten miły starszy pan, ta miła starsza pani, ten chłopak z tyłu, ciężko się rozchorowali, a lekarz, który się nimi opiekował zmarł, byłbyś/ byłabyś z siebie zadowolony/ zadowolona? Czy o to chodzi w naszej pobożności? Czy o to chodzi Panu Jezusowi? Czy jeśli przytargasz do domu sławnego wirusa z powodu własnej nieostrożności i egoizmu i zachorujesz ty, twoja matka, sąsiadka, twoje dziecko- będziesz zadowolony/zadowolona z siebie? ZOSTAŃ I POMÓDL SIĘ W DOMU. Zapal świeczkę, weź różaniec, Biblię, włącz radio czy telewizor z transmisją mszy. Do kościoła, jeśli chcesz, pójdź na luzie, kiedy nie ma w nim ludzi zgromadzonych na liturgii i pogadaj z Chrystusem w samotności.


Rozsądek i rozum dał nam Pan oraz przykazanie miłości. Szabat jest dla człowieka, nie człowiek dla szabatu. /Jezus/ Uruchomić trzeba “wyobraźnię miłosierdzia”. Pilnie. Na wszystkich frontach.


Jeśli zaś zdarzy się, że złapiesz to świństwo mimo wszystko, wtedy masz przynajmniej czyste sumienie. Oby się to nikomu nie przydarzyło.


A my robimy wszystko, żeby zabezpieczyć pracowników i mieszkańców.

Zakaz opuszczania domów, wizyt itd, dezynfekcja czego się da i czym się da, bo jak wiadomo środki dezynfekcyjne niedostępne. Radość przeżywamy jak za komuny, kiedy udało się “zdobyć” cokolwiek, dzięki dobrym ludziom. No to nam udało się zdobyć ok. 3 l spirytusu, z którego dzielni nasi medycy robią….nie, nie naleweczki, ale płyny do dezynfekcji. Nasza Przyjaciółka, opatrznościowo producentka takowych przekaże nam w przyszłym tygodniu nieco gotowca.

UMYJ RĘCE

Pani ta zresztą, jak tylko zaczął się problem, obdarowała płynem dezynfekcyjnym pobliskie domy pomocy i szpitale, policję i Bóg wie, kogo jeszcze, bo jak wiadomo, nikt o takich drobiazgach nie pomyślał. Dyrektor szpitala miał łzy w oczach. Miał pacjenta z wirusem i brak środków ochronnych. Obdarowała, nie sprzedała!!!!!


Masek i fartuchów mamy ledwo, a kombinezonów ,w razie gdyby się coś zdarzyło, wcale. A władze myślą i myślą. O ludziach bezdomnych jakoś nie myślą, ale myślą. Nic nowego. Wczoraj była telenarada z organizacjami z całej Polski. Wszyscy mają to samo, albo inaczej- nie mają tego samego: środków higieny, pakietów ochronnych, wytycznych, za to mają ludzi bezdomnych. Pozamykały się jadłodajnie i punkty wydawania posiłków. Szukają sposobów, jak bezpiecznie dla pomagających i “pomaganych” zabezpieczyć podstawowe potrzeby. Zauważcie, że na jedzenie …..nawet użebrać nie ma jak, bo na ulicach nie ma ludzi.


Władze wszelkie, pamiętajcie o ludziach bezdomnych, niepełnosprawnych i ich opiekunach, starych i chorych. Pamiętajcie najpierw o nich. Pamiętajcie poprzez konkretne działania, nie dyskusje, bo czasu nie ma. Nie liczy się teraz opcja polityczna, religia czy jej brak. Liczy się człowiek.


Przyjaciel, prawosławny ksiądz, dzwonił przed chwilą z Rumunii. Wracają u nich do kraju tysiące ludzi, którzy pracowali za granicą lub też, jak wielu w Polsce – żebrali, zawłaszcza Romowie. Teraz trudno się im utrzymać, bo ulice wielu europejskich miast są puste. Nawiasem- żebranie to też praca. Obecnie w Rumunii jest ponad 100 osób chorych, ale pójdzie lawinowo.


Zakaz przyjmowania nowych mieszkańców do schronisk, ponoć w Krakowie. Fajnie. Trzeba chronić personel i mieszkańców, którzy już są. Zgoda. A reszta? U nas – na razie przyjmujemy, ryzykując. Gdyby tak testy były dostępne, a jest to możliwe, choć kosztuje, to można by przed przyjęciem wykonać. Bo może się zdarzyć, że bezdomny, schorowany wcale nie na parszywca, nie wiedzieć czemu koroną udekorowanego przez naturę, człowiek umrze na ulicy. Ale cóż, bezdomny był, krótki żal. Może się zdarzyć, że właśnie jest chory na tegoż i pójdzie w kraj zarażając innych. Nasze domy i inne miejsca dla ludzi bezdomnych to zawsze pierwsza linia. Zachęta, żeby człowiek bezdomny, żyjący na ulicy, siedział w domu raczej nie poskutkuje.


Problemy z wyżywieniem zaraz się zaczną. Supermarkety, które do niedawna przekazywały nam nadwyżki świecą pustkami. Bank Żywności pracuje praktycznie zdalnie i ma zakaz przekazywania organizacjom, które nie są na ich liście, rezerw z żywności unijnej. A my na liście nie jesteśmy. To dawna historia awantur o zmianę sposobu dystrybucji tej żywności, którą lat temu kilka opisywałam. Już zaczynamy kupować. Oj, pełne ręce roboty Opatrzność będzie miała z całym tym bałaganem.


Humory jednak dopisują i jestem wdzięczna całej naszej ekipie, w tym Pracownikom, zwłaszcza w najbardziej narażonych na chorobę domach w Warszawie i Krakowie, że nie tylko nie panikują, lecz dzielnie usiłują zabezpieczyć zdrowie i byt mieszkańców. Damy radę! Dziękujemy wszystkim, którzy deklarują pomoc.


BĄDŹMY DOBRZY DLA SIEBIE I PANIKĘ ODRÓŻNIAJMY OD ROZSĄDKU.


Koleżanki i koledzy wspierający ludzi bezdomnych. Bądźmy solidarni, wspierajmy się. Deklaruję, że jak tylko będziemy mogli pomóc, pomożemy.

Wspierajmy słabszych, a także tych, którzy z powodu epidemii stracili pracę, żyją w lęku. Zamiast rekolekcji w kościele, mamy je w domach, w rodzinie, wśród sąsiadów, w sklepach. Ćwiczenia praktyczne z miłości bliźniego.


A w Opolu spotkałam wspaniałych ludzi: księdza proboszcza, wikarego, gospodynię, siostrę zakonną z ekipą, którzy zarobieni są po uszy, wspierają ubogich i bezdomnych, robią punkt pomocy remontując stary lokal, wydają posiłki i generalnie się nie nudzą. Parafianie zresztą też. Są takie dobre miejsca.

Nadobowiązkowo

“W przypadkach trudnych bracia robią, co mogą” /św.Franciszek z Asyżu/


(Rabbi Dow Ber, chasyd,1704 – 1772 )

Pewien bogacz przybył po błogosławieństwo do Wielkiego Magida, Dow Bera z Międzyrzecza.

“Jak dbasz o swój dom i co jadasz codziennie?”- spytał go rabbi. “Zarządzam domem z wielką prostotą-odrzekł bogacz-a jeśli chodzi o mój stół, to jem kartofle i chleb z solą. ”

“Od tej pory nakazuję ci, żebyś jadł mięso, ryby, pił wino, jak przystoi bogaczowi.”

Kiedy ów człowiek wyszedł, uczniowie zapytali mistrza:”Co cię obchodzi co on je, czy chleb z solą, czy też mięso i czy pije wino?”

“Bardzo mnie obchodzi-odrzekł Magid-bo jeśli będzie oddawał się radościom i jeść będzie smakołyki, to być może zrozumie, że biedacy mogą potrzebować chleba i kartofli. Ale jeśli bogacz zrezygnuje z uroków życia, to zacznie sądzić, że biedakom wystarczą za pokarm kamienie.”

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.