zapraszam na nasze strony

Wspólnota Chleb Życia

Żyjemy z ludźmi ubogimi wokół Chrystusa w Eucharystii,starając się pomóc im wyjść na prostą.
Prowadzimy domy dla ludzi bezdomnych, fundusz stypendialny, przedszkole, świetlicę dla młodzieży na wsi.

przejdź

Skarby Prababuni

Prowadzimy przetwórnię i szwalnię dając pracę bezrobotnym kobietom na wsi w Świętokrzyskim. Pyszne, tradycyjne przetwory i oryginalna bielizna.


przejdź

Katolelementarz

W co wierzą katolicy, jak się modlą, rozważania, filmy, audio.






przejdź

Intencje modlitwy

Tutaj można wpisać prośby o modlitwę. Dwa razy w tygodniu odprawiana jest w tych intencjach msza  św.




przejdź

Ludzie “wszystko jedno”

Niedziela. Przedpołudnie. Dzwoni Dobra Kobieta. Spotkała w Krakowie trzęsącą się z zimna, bezdomną panią. Zaprowadziła do SS.Felicjanek na herbatę. Siostry nie prowadzą domu dla ludzi bezdomnych. Obdzwoniła różne placówki. Proponowano, żeby pani zgłosiła się w poniedziałek do OPS. Noclegownia nie wchodziła w grę. Dobra Kobieta przywiozła do nas. Było ostanie miejsce. Zresztą jest korytarz. Myślę, że system zniewala często samych pracowników socjalnych, z których ogromna większość jest pełna dobrej woli.



Pani już jest odwszona, wykąpana, nakarmiona. Ma zespół Downa. W Krakowie hucznie podpisano program wychodzenia z bezdomności. To jedna z wielu takich sytuacji. Nasz dom jest malutki. Nie ma możliwości rozbudowy…Przewozimy zatem ludzi na wieś, jeśli się na to godzą. Ale i tu domy nie są z gumy.


Poprawka- właśnie dzwonił Mikołaj z Krakowa: pani miała tyle gnid, że trzeba ją było ostrzyc na łyso. Teraz załatwiają świerzb. Jedna wielka rana.


Zmarzniętemu, głodnemu,zagubionemu człowiekowi nie jest wszystko jedno, czy położy się w ciepłym łóżku z pełnym brzuchem dziś czy za kilka dni. To nie są sytuacje, kiedy możemy przesunąć wyjazd do SPA, bo nam coś wypadło lub poczekać aż zwolnią się miejsca w wymarzonym hotelu.


To nie jest wszystko jedno, czy starsza pani odejdzie od okienka z zaleceniem, żeby przyjechała za dwa dni, a ona mieszka daleko i za ostanie pieniądze wybrała się dziś do urzędu. Czy chory człowiek uzyska pomoc zaraz czy za dwa lata.


Druga strona medalu. Pani, która zaniechała sprzątania w jednym z naszych domków, w którym mieszka z dziećmi. Pan Stasiu, co zapił i odchodzi urągając, przy czym okazując też radość, że nareszcie nie będzie musiał sprzątać po sobie, mamy, którym obca jest troska o dzieci, bo to wszystko jedno, czy są brudne, czy czyste, przytulone, czy odepchnięte, zjadły dobry obiad czy przesoloną zupę. Wszystko jedno ……Jak się zachowam, w jakim miejscu żyję, co się dzieje dookoła.


Ta walka z “wszystko jedno” polega na ustawicznych naprawach, poprawach zniszczonych rzeczy, porozrzucanych narzędzi, zbieraniu śmieci, a nawet dbaniu, żeby talerze były porządne i w miarę jednakowe, a nie każdy z innej bajki. Na codziennych przemowach, że ci z-domni muszą też u siebie posprzątać, iść do pracy, zrobić zakupy, wymyć się i wyprać. Że trzeba się ogolić, porządnie ubrać. Często jest już za późno. Nie da się przekręcić w człowieku, który żył “wszystko jedno” 60 lat, śrubki, na “zależy mi. Czasem wychowany w świecie “wszystko jedno” od urodzenia. Musimy walczyć, humorem, podstępem zaciągając do łazienki, czy zmieniając pościel, gasząc światła i zamykając krany z lejącą się niepotrzebnie wodą.


Ludzie “wszystko jedno” są wszędzie, nie tylko wśród naszych mieszkańców. Stawiam ryzykowną, osobistą tezę, że to, czasem ukryta pod płaszczykiem wzniosłych słów, plaga, która obejmuje kraj. Wszystko jedno bowiem nie jest, gdzie wyrzucamy śmieci, jak wzajemnie się traktujemy, co kto powiedział jak i komu i kiedy, w jakich okolicznościach, jak wyglądają nasze szpitale, gdzie są chore dzieci, lub te, które kochającego domu nie mają, starcy, osoby niepełnosprawne. Czym palimy w piecu, jak traktujemy daną nam w dzierżawę Ziemię i zwierzęta- itd.


Inaczej- na czym nam, każdemu i wszystkim razem zależy. Z naciskiem-każdemu. Bo z pojedynczych “zależeń” tworzą się “zależenia” wszystkich.


Chrystusowa Ewangelia nie mówi o ideach, czy ideologii. Chrystus pokazuje jak żyć codziennie. Tu i teraz. Nie jak ma żyć sąsiad, ale ja, Małgorzata. Czy podać Arturowi gorące czy zimne “kałko”, wlać mleka bezdomnemu kotu, dorzucić pachnących kulek do prania, żeby ci, co tygodniami żyją w zapachach biedy i ran, mieli pachnącą pościel, kiedy do mnie przyjeżdżają .

Czy da się przekręcić śrubkę z “wszystko jedno” na “zależy mi” ? Na dobru- po prostu. Bo Panu Bogu nie jest wszystko jedno jakim jestem człowiekiem.

Nadobowiązkowo

6 Responses to Ludzie “wszystko jedno”

  • Nie daje mi spokoju to, co Siostra napisała. A to dlatego, że jestem skołowana i wcale nie wiem, czy i na czym mi powinno zależeć bardziej, a na czym mniej. Jest całe spektrum – od nihilizmu do perfekcjonizmu. Ja nie wiem, gdzie się lokuję, a jak spytać innych: jedni pukają się w czoło, że przesadzam (np. z segregowaniem śmieci czy szukaniem takich samych talerzy), inni przeklinają mój rzekomy perfekcjonizm, a jeszcze inni narzekają, że nie postaram się bardziej. Inna sprawa, że nie na wszystkim może nam aktywnie zależeć – doba ma tylko 24 godziny – Siostra na pewno to odczuwa. Jak żyć?

    • PS W dodatku w Ewangelii wcale się nie mogę doszukać wskazań co do tej kwestii. Jedno, które przychodzi mi do głowy, to jak Marta się troszczyła o ,,ciepłe kakałko” dla Jezusa i w sumie została przez niego skrytykowana za to :/ Może Siostra podsunie jakieś inne, z których bym mogła wnioski w tej materii wyciągać?

      • Jeśli więc Ja, Pan i nauczyciel umyłem wam nogi…. Ew. Św. Jana, cytuję z pamięci. Marta po prostu pomyliła kolejność. Najpierw słuchanie, potem robota zgodna z nauką Mistrza. Oczywiście, że ktoś musiał zrobić obiad dla gości, generalnie Jezusowi towarzyszyło grono pobożnych kobiey, które wspierały Jego i Apostołów. Można sobie wyobrazić tę scenę:ambitna, krzątająca się Marta, wiecznie urobiona, żeby w domu grało i goście byli zadowoleni i nieco romantyczna, luzakowata, serdeczna Maria. Marta trochę się zeźliła. Ja pewnie też bym była zła w takiej sytuacji. Pan Jezus rozładowuje sytuację i niejako chroni Marię przed złością siostry.

    • Perfekcjonizmem można zabić bliźnich. Trzeba czasem odpuścić. Sam w sobie ład nie jest celem. Powinien służyć miłości. W praktyce- trzeba stale balansować. Nie doprowadzimy naszych domów do perfekcji, bo taką mamy klientelę. Żyć trzeba i czasem rzucić ręcznik nie tam, gdzie jego miejsce. Jest też pułapka: nasi bliscy mogą zechcieć nadużywać naszej troski o ład. “Rzucam, zostawiam śmieci, a ona i tak posprząta”. To groźne, bo jest pułapką. Wzajemny szacunek, znajomość przyzwyczajeń i myślenie o przyzwyczajeniach innych – razem się to buduje.

  • <3

  • Świetnie to Siostra napisała…. Daje do myślenia, czy w niektórych dziedzinach życia samemu nie jest się takim człowiekiem ” wszystko jedno”…

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.