zapraszam na nasze strony

Wspólnota Chleb Życia

Żyjemy z ludźmi ubogimi wokół Chrystusa w Eucharystii,starając się pomóc im wyjść na prostą.
Prowadzimy domy dla ludzi bezdomnych, fundusz stypendialny, przedszkole, świetlicę dla młodzieży na wsi.

przejdź

Skarby Prababuni

Prowadzimy przetwórnię i szwalnię dając pracę bezrobotnym kobietom na wsi w Świętokrzyskim. Pyszne, tradycyjne przetwory i oryginalna bielizna.


przejdź

Katolelementarz

W co wierzą katolicy, jak się modlą, rozważania, filmy, audio.






przejdź

Intencje modlitwy

Tutaj można wpisać prośby o modlitwę. Dwa razy w tygodniu odprawiana jest w tych intencjach msza  św.




przejdź

Pływanie po wierzchu

Pływanie po wierzchu

Witajcie w świecie sierściuchów. Połączenie w parę Artura z Ulą idzie powolutku. Na razie polega na pasieniu dziewczyny chrupkami, które mają służyć zadzierzgnięciu przyjaźni. Alarm padaczkowy trenowany na Tomaszku wychodzi. Pies na widok upadającego człowieka naciska specjalny przycisk. Jeszcze wiele pracy, żeby wszystko zgrać.

Od czwartku jazda była. Dzięki, Pipi, że wsparłaś i zaopiekowaliście się z Tomkiem synkiem, Grzegorzem, papugą, rybkami, 5-cioma psami, a nawet myszką, która biegała po Arturowym pokoju. Nie, Pipi, to moja kumpela, więc nie zabiła, tylko wyniosła. Myszka z pewnością już jest z powrotem w domu.

Ja tymczasem zwiedzałam Kościół nasz katolicki. Najpierw we Wrocławiu, na Forum Młodych. W towarzystwie zacnym i uczonym, ja myszka mała. O Kościele na krawędzi było. Odchodzenie młodych, brak powołań itd. O prawdzie i przejrzystości, o sojuszu tiary i korony czyli uwikłaniu części “naziemnego personelu” Kościoła w związek z konkretną partią, o zmieniającym się świecie i kościelnej mentalności, która nie zawsze nadąża i nie zawsze rozumie i rozeznaje zmiany, a to jest warunkiem głoszenia Ewangelii. Czyli o zgubnej metodzie pływania po wierzchu.

Mój kochany kocie Garfieldzie. Informuję cię z przykrością, że masz konkurencję. Koty rektora seminarium są co najmniej tak piękne jak ty!

Norweskie ponoć, rektorskie z pewnością

O.Paweł Kozacki nazwał to, co widzę od dawna, lecz nie potrafiłam sprecyzować: współczesny człowiek żyje w świecie niejako płynąc po powierzchni. To, że dziś jestem tu, że ślubuję np. w zakonie czy małżeństwie na zawsze, wcale nie oznacza “na zawsze”. Jak mi się coś bardziej spodoba lub dotychczasowe znudzi, to mogę zmienić. Odejść z zakonu, od żony/męża, zmienić pracę, kraj, mieszkanie-bez bólu i żalu. Życie bez rzeczywistych zobowiązań. Niby człowiek jest homo viator niejako z natury, na tej ziemi, lecz chyba nie w taki sposób. Miłość, przyjaźń, zakładają bowiem wierność i odpowiedzialność. Miłość trzeba budować. A żeby coś zbudować, trzeba być na budowie. Wiem coś o tym, bom spędziła czasu kawał na budowaniu i remontach.

Kościół wcale nie na krawędzi spotkałam w Rokitnie. Sanktuarium Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej! Niestety słucha okropnie ode mnie daleko! 6 godzin jazdy.

Rekolekcje dla wolontariuszy Caritasu. Normalni ludzie, normalny ks. dyrektor, normalny biskup.

Szare dobro-wolontariusze Caritas z Dyrektorem/po lewej i Biskupem/w środku/

Ludzie przeważnie starsi, w swoich parafiach wspierający biedę. Każdy z własnymi kłopotami, często ciężkim życiem za sobą. A jednak- kawałek siebie dają innym, obcym, choć w Kościele nie ma obcych, tylko bracia i siostry. Szare dobro, bez fleszy, podtrzymujące ten świat.


Jeśli przeto otworzysz dłonie swoje ubogim, to i Chrystus otworzy podwoje swojej bramy abyś wszedł jako właściciel do raju

św.Cezary z Arles VI w.

5 Responses to Pływanie po wierzchu

  • Kościół na krawędzi, pływanie po powierzchni, tak, to wszystko gołym okiem widać.
    Jeśli ktoś tego nie widzi – to dziwne. Wiele lat temu, jeszcze jako biskup,późniejszy
    papież Benedykt XVI przewidział (przepowiedział ?) to “zjawisko” ze szczegółami.
    Obserwuję tę powierzchowność w koło (i w sobie niekiedy też…).
    Z drugiej strony widać jak b a r d z o potrzebne są kościelne autorytety, jest ich
    kilku (kilkunastu ?) – to zbyt mało, ale wspaniale, że są. Jednym z nich jest
    lubiany i ceniony głównie przez młodzież, ojciec Adam Szustak. Jest doskonałym
    kaznodzieją, dzień w dzień rano i wieczorem ma swoje “gadanko” (jak sam mówi)
    i gromadzi tysiące słuchaczy. Mówi pięknie i mądrze. Komentarze pod Jego wypowiedziami
    świadczą o głodzie takich autorytetów. Ojciec Adam ma wiele cennych inicjatyw
    związanych z kolejnymi etapami roku liturgicznego. We wszystkich biorą udział rzesze
    młodzieży. Mogłabym o Nim pisać dłużej, ale nie o to chodzi.
    Takie enklawy jak Rokitno są i będą, ale to za mało wobec betonu “naziemnego personelu”…
    Na fotografii “prawie sami starsi ludzie” jak pisze SIOSTRA, – a jak ich zabraknie, to co dalej ?
    Wyobraźmy sobie Rokitno za powiedzmy 30 lat : dyskoteka lub skład, targowisko staroci
    zwiezionych z Holandii … Niemożliwe ? A jak jest u naszych sąsiadów na zachodzie Europy ?
    Przepraszam za czarnowidztwo.
    Z pozdrowieniami – Janina

    • Beton skruszeje, Chrystus jest wieczny. Będzie inaczej, po prostu.

      • Wieczny i wierny.W przeciwienstwie do ludzkiej milosci,Boska jest niezawodna.Przez ostatni okres czasu ,nic mi sie w glowie nie zmienilo.Moze to i dobrze.pozdr.

  • Ula cudna!Pipi dzięki że wspomogłaś. Dawno Cię nie widziałam. Dredy jeszcze są?Pozdrowienia ciepłe dla Wspólnoty.

  • Dzielmy się chlebem, dzielmy się niebem…

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.