zapraszam na nasze strony

Wspólnota Chleb Życia

Żyjemy z ludźmi ubogimi wokół Chrystusa w Eucharystii,starając się pomóc im wyjść na prostą.
Prowadzimy domy dla ludzi bezdomnych, fundusz stypendialny, przedszkole, świetlicę dla młodzieży na wsi.

przejdź

Skarby Prababuni

Prowadzimy przetwórnię i szwalnię dając pracę bezrobotnym kobietom na wsi w Świętokrzyskim. Pyszne, tradycyjne przetwory i oryginalna bielizna.


przejdź

Katolelementarz

W co wierzą katolicy, jak się modlą, rozważania, filmy, audio.






przejdź

Intencje modlitwy

Tutaj można wpisać prośby o modlitwę. Dwa razy w tygodniu odprawiana jest w tych intencjach msza  św.




przejdź

Ośrodek czy dom?

Kolejny rzut łatania cieknących dachów. Jeśli chcemy dać bezdomnemu Chrystusowi porządny kąt do życia, to na głowę Mu lecieć nie może. Dachy stare jak budynki, którymi dysponujemy, co daje nam niekończącą się robotę z łataniem, wymianą, klejeniem itd….


Remont domu dla matki z dzieciakami w połowie. Pokoje na przebudowanym strychu gotowe, ale instalacja elektryczna, ogrzewanie i parter -przed nami. Na szczęście elektrykę zrobi dobry człowiek za darmo.



W Brwinowie kolejna ekipa wolontariuszy maluje kuchnię. Czasem do bólu rozumiem słowa Pana Jezusa;”nie przyszywa się starej łaty do nowego sukna”. Co jedno podreperujesz, drugie się sypie. Ze starości, ale także – często- ludzie z nami mieszkający niezwyczajni są szacunku do rzeczy. Bo nigdy ich nie mieli, nie mają nadziei na posiadanie, traktują wspólne jak niczyje. Jakby niczyje można było niszczyć. “I co mi zrobicie? “

Młodzi malują świat.
Tym razem świat matek z dziećmi.

Zajrzałam do pokoi w starym domu w Jankowicach. Remont generalny 2 lata temu. Nad każdym łóżkiem kinkiet. Znaczy kinkiet był. Zostały gołe żarówki, lub połamane oprawki. Klosze zniknęły, a zamiast jednego wisiała…..plastikowa doniczka.

Darek z Adamem z Warszawy przyjechawszy, zamontowali nowe. Na jak długo?

Kiedy kupuję coś z wyposażenia, planuję remont- zawsze patrzę pod kontem: “co moi z tym wykombinują.” I przyznaję, że zawsze są o krok przede mną. Problem także w tym, że urządzenia są coraz bardziej skomplikowane i świat słabych się w nich gubi.


Jest jeszcze jeden element tej układanki. Powoli zaczynamy przegrywać walkę z “sie należy”. A przynajmniej jest ona bardziej zażarta. Różnica między “ośrodkiem” a domem jest fundamentalna. W domu każdy jest współodpowiedzialny, każdy ma jakieś obowiązki, dokładam się w miarę możliwości do utrzymania- pieniędzmi, pracą, troską. W “ośrodku” – jestem klientem, za którego ktoś płaci. Nie obchodzi mnie kto. Płacę zatem/choć nie z własnej kieszeni, na ogół/ i wymagam. Ta ośrodkowa mentalność, dzielnie wspierana przez system ubezwłasnowolnia ludzi, nie pomaga im wzrastać do samodzielności i godności. W najgorszej bowiem sytuacji życiowej nie możemy tylko brać od innych. Każdy ma coś do dania. I tylko dając stajemy się bardziej ludźmi. Biorąc zachowujemy godność poprzez wdzięczność.

nogi plus oczy- razem można zajść daleko

“Cóż masz, czego byś nie otrzymał? A jeśliś otrzymał, to czemu się chełpisz, tak jakbyś nie otrzymał”św.Paweł


Jeszcze do niedawna nasi mieszkańcy poczuwali się do bycia w domu. Bywało, że sami, z własnej woli zrzucali się z nędznych grosików, żeby kupić kwiatek czy jakiś dodatek do kolacji. Ot, bo chcieli być razem. Razem zaś tworzy się także poprzez wspólną kasę. Teraz- nie ma mowy. Propozycja zaś padła, jako odpowiedź na zachętę do posprzątania- wynajęcia firmy sprzątającej. Bo teraz w warszawskich domach nie ma wspólnej kasy. Ustawa zabrania.

Oczywiście są wśród nas ludzie, którzy robią nawet za dużo i trzeba ich hamować, bo starsi i schorowani, bo inni ich wykorzystują sami się leniąc. Trend jest jednak nie najlepszy. “Taki mamy klimat.” Klimat życia bez miłości. Klimat konsumpcji życia. Klimat podopiecznych, nie braci.


Polska- ośrodek, czy dom? Kościół-ośrodek czy dom? Oto jest pytanie.

nad-obowiązkowo

Człowiek, który zamierza żyć bez ŻYCIA i kochać bez MIŁOŚCI jest szaleńcem.

Jeżeli ludzkość w milionach swoich członków okrutnie cierpi, to dlatego, że wielu ludzi żywi się życiem bliźnich, nie karmiąc ich swoim.

Wiem, że niektórzy ludzie, co jest zgodne z prawdą, są lepiej niż inni obdarowani inteligencją, zdrowiem, odwagą, ich bogactwa są długiem wobec ogołoconych, wiem również, że zbyt często ten dług się powiększa bez możliwości spłacenia.

Michel Quoist Rozmowy o miłości

8 Responses to Ośrodek czy dom?

  • Co do “się należy” trudno mi zrozumieć, że nie ma sposobu na udowodnienie nawet najbardziej odpornym, że jednak “się nie należy”. Chyba można wyciągnąć jakieś konsekwencje w postaci np. ograniczenia kasy na przyjemności bo trzeba opłacić firmę sprzątająca łącznie np. z ograniczeniem tv bo koszty prądu. Niech się nauczą oszczędzać skoro nie chcą włożyć własnej pracy.

    • Są oczywiście sposoby i ich używamy. Chodzi o to, że musimy ich ostatnimi czasy używać zbyt często. A firmy sprzątającej rzecz jasna nie zatrudnimy. Owszem, pracownicy sprzątają, ale tam, gdzie mieszkańcy nie są w stanie sobie poradzić ze względu na stan zdrowia. Wygląda to często tak, że najpierw idzie mieszkaniec z miotłą i ścierką, a za nim pracownik poprawia. Ale jest przynajmniej “udział własny” w tej pracy. Tę propozycję o zatrudnieniu firmy rzuciła pani absolutnie zdolna do używania szczotki i mopa. Nikt oczywiście nie zmusza do pracy przekraczającej możliwości.

  • Pouczające są te lekcje ze szkoły życia, a przykład włączenia oczu i nóg do realizacji każdych potrzeb, wprost uderza swą oczywistością. Przypomniał mi się czas szkolnych lekcji z zakresu ratownictwa w masowych wypadkach, kiedy mniej poszkodowanych właściwie pozostawia się samych sobie, bo czas jest zbyt cenny dla tych, których życie wisi na włosku. Argument że przecież kulawemu może pomóc oślepiony zazwyczaj rozweselał uczniów.

    • Witam kochana Siostro.Ja nawiazujac do tytulu osrodek czy dom to napisze ze !om na. Lopuszanskiej dla mnie zawsze bedzie domem.Bo to bylo pierwsze miejsce w ktorym mniej lub bardziej udolnie uczylam sie zyc i budowac swoje pierwsze relacje w zyciu.No i oczywiscie poznalam tam Was….Tak sovbe mysle ze ludzie ktorzy przerobili nazwe z domow na sxhroniska nie zdaja sobie sprawy ze ludzie oprocz budynku potrzebuja milos’ci,sredecznosci i po prostu troski Schronisko kojarzy mi sie z miejscem dla zwierzat a przeciez i one potrzebuja milosci i przyjazni.pozdr.

      • Dokładnie tak mi się też kojarzy. Jednak za zmianą nazewnictwa kryje się głębsza filozofia. Odczłowieczenie tych, którzy znaleźli się w dramatycznej sytuacji. Z przyzwoitości-“micha, kąt do spania i więcej nie oczekujcie. “.Nazwa dom pociąga za sobą zobowiązanie także ze strony tych, którzy go prowadzą. Chyba lepiej brzmi: mieszkam w domu” niż “mieszkam w schronisku”.

        • Ja ze schronisk korzystam sporadycznie w górach. Mnie się to kojarzy że schronienie przed burzą, ciemności, chłodem, z dóbra, gorącą zupą i herbatą z cytryną. Myślę, że demonizujecie problem.

          • Sorry za literówki. Za dużo rzeczy naraz robię.

            • Nie demonozujemy ,tylko mamy doswiadczenie pani Joanno.Poza tym obie z Siostra mamy podobna wrazliwosc.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.