zapraszam na nasze strony

Wspólnota Chleb Życia

Żyjemy z ludźmi ubogimi wokół Chrystusa w Eucharystii,starając się pomóc im wyjść na prostą.
Prowadzimy domy dla ludzi bezdomnych, fundusz stypendialny, przedszkole, świetlicę dla młodzieży na wsi.

przejdź

Skarby Prababuni

Prowadzimy przetwórnię i szwalnię dając pracę bezrobotnym kobietom na wsi w Świętokrzyskim. Pyszne, tradycyjne przetwory i oryginalna bielizna.


przejdź

Katolelementarz

W co wierzą katolicy, jak się modlą, rozważania, filmy, audio.






przejdź

Intencje modlitwy

Tutaj można wpisać prośby o modlitwę. Dwa razy w tygodniu odprawiana jest w tych intencjach msza  św.




przejdź

Nie chcę i chcę Polski katolickiej

Nie chcę i chcę Polski katolickiej

Matka Boża za królową Polski przez naszych przodków niegdyś obrana tak dzisiaj była czczona. I co z tego wynika? Czy zadowolona jest z nas, Polaków? Z każdego z nas?

Kiedy widzę relacje z niektórych form demonstrowania patriotyzmu i katolicyzmu, to zadaję sobie pytanie: czy nie jest to krzyk o ewangelizację?

Czy wolno spokojnie patrzeć na maszerujących młodych i nie tylko, ludzi wykrzykujących hasła nawołujące do pogardy czy wręcz niszczenia człowieka w imię patriotyzmu i katolicyzmu?

Byli przez wieki i są nadal- kobiety i mężczyźni, którzy z odwagą szli do pogan, hippisów, narkomanów, trędowatych, ludzi żyjących na marginesie, głosząc im Dobrą Nowinę o Bogu kochającym każdego człowieka. O Bogu- Ojcu wszystkich ludzi, bez względu na kolor skóry, narodowość, poglądy. O Bogu cierpiącym z cierpiącymi. Cierpiącym, kiedy brat niszczy brata. O zobowiązaniu do budowania królestwa pokoju między ludźmi podejmowanym w każdej chwili, kiedy modlimy się “Ojcze nasz….przyjdź królestwo Twoje” Czegoż bowiem pragnie Matka Boża jako królowa, jeśli nie panowania zasad w imię których zginął Jej Syn? A one nie dają ani władzy ani pieniędzy same w sobie. Wielu z tych odważnych było prześladowanych, ginęło na wzór Nauczyciela, bo przeciwstawiali się władcom tego świata, całkowicie po ludzku bezbronni.

Zasady te są proste. Opisane życiem i nauką Jej Syna w 4 małych książeczkach. “Ewangelia” się nazywają. Chwałę Królowej oddają ci, którzy wspierają słabszych, przebaczają, budują pokój, przeciwstawiają się niesprawiedliwości, bronią pokrzywdzonych. I wcale niekoniecznie mają w ręku różaniec, a na piersiach krzyż.

Dlatego nasi mieszkańcy bawili się na wspólnym grillu, dlatego pewna siostra zakonna z miasta dalekiego, choć /niestety/ polskiego, co wstyd Królowej naszej krainy przynosi okrutny, zadzwoniła z prośbą o przyjęcie starego, schorowanego człowieka. Wstyd zaś polega na tym, że człowiek ów gnił w zagrzybionym pokoju noclegowni dla bezdomnych, na brudnym materacu, karmiony jak się komuś łaskawie przypomniało. Na szczęście siostra jest przytomna i czytuje wspomnianą książeczkę oraz stara się przestrzegać praw królestwa. Pan przywieziony do naszego domu przez młodych wolontariuszy, którzy poświęcili dzień i kasę na daleką podróż, zachwycił się faktem, że jest…..jadalnia! Aha! Za pobyt pana w celi hańby miasto prowadzące noclegownię otrzymywało 700 zł miesięcznie od gminy, z której pochodził.

Cela hańby systemu. To też jest Polska.
z “wybawcami” na czystym łóżku w naszym domu

Staniątka-Matka Boża Bolesna

To nie pierwszy przypadek, kiedy my lub dobrzy ludzie wyciągamy z noclegowni dla bezdomnych schorowanych starców tkwiących w tych legalnych, a jakże przybytkach, ratując im życie, a przede wszystkim godność. Co więcej- to my robimy to nielegalnie.

Taki system stworzyli rządzący, a gorliwych wykonawców niemało. Nędzarz ma być nędzarzem i cieszyć się z brudnego materaca w zagrzybionej izbie. Dobrze, że nie w chlewie, choć zgodnie z unijnymi przepisami, w chlewie musi być czyściutka ściółka i świnie jedzą codziennie kilka razy. I jak zachorują, to przychodzi pan doktór od zwierzątek. Bo kasa przepadnie. A jak umrze bezdomny starzec, to kasa zostanie.

Tak to w tym i milionach innych życiowych sytuacji dajemy plamę wycierając sobie gębę pobożnymi frazesami i wymachując biało-czerwonymi chorągiewkami. I nie jest mi wcale do śmiechu i świątecznie. I duma narodowa “dechu mi nie zapiera” i – mam nadzieję, rozumu nie odbiera. Resztki pozostały. Takaż tom ja nędzna patriotka. I nędzna katoliczka.

Bo wcale nie chcę Polski katolickiej z definicji. Chciałabym, żeby ludzie, w tym oczywiście ci, którzy w Polsce mieszkają, wybierali w wolności życie chrześcijańskie jako wspaniałą przygodę życia z miłości i dla miłości. Żeby byli szczęśliwi, bo tylko miłość daje szczęście. Wszystko inne przyjdzie za nią. Wtedy Polska będzie katolicka czyli krajem powszechnej solidarności, pokoju i życzliwości.

8 Responses to Nie chcę i chcę Polski katolickiej

  • Jean Vanier nie zyje. Czlowiek wypelniony miloscia. ..

  • Zapłakałam… Jak mogę pomóc?

    • Pan jest u nas. Zopiekowany. Nasze domy utrzymujemy w 80% dzięki dobrym ludziom. Każde wsparcie się liczy.

  • Gdyby to nie blog SIOSTRY – pewnie bym nie uwierzyła, że w takich warunkach
    można “gościć” ludzi… Do tej celi hańby – jak słusznie SIOSTRA pisze, trzeba by zaprosić
    włodarzy miasta, niech się tam prześpią jedną noc, może otworzy im się jakaś klapka.
    A ciekawe jakie są w sprawach noclegowni wytyczne Unii, bo jeśli tak się troszczą o zwierzęta
    hodowlane, słusznie zresztą, to co z ludźmi ? A może bezdomny, biedny, chory człowiek
    to już nie człowiek ? Co za wstyd, obawiam się, że to nie jedyne takie miejsce, taka
    “noclegownia”. Jakże różne są te dwie fotografie, pierwsza – “beznadzieja”, druga – “WYBAWIENIE”.
    Wspaniała młodzież, wspaniała SIOSTRA Małgorzata, wspaniałe Domy Wspólnoty Chleb Życia.
    Bogu niech będą dzięki.

  • To wlasnie najbardziej niektorych katolikow boli -ze ci ktorzy nie maja w rece rozanca i krzyza na piersi moga i potrafia budowac pokoj i bronic pokrzywdzonych. Bo moga i robia to skutecznie.I nie nazywaja tego ” miloscia blizniego ” tylko poczuciem obowiazku spolecznego , moralnego czy chocby zwykla przyzwoitoscia.

    Tak mial racje ks Kaczkowski piszac , ze jesli chodzi o wiare i praktyki religilnje to ” Francuzi sie Panu Bogu nie narzucaja ”

    Konkretnie oznacza to , ze mozna nie pamietac prawie nic z lekcji katechizmu (na , ktore sie do pierwszej komunii chodzilo), mozna nie odrozniac na obrazach mistrzow ,sceny z Nowego lub Starego Testamentu, mozna mylic Wniebowstapienie i Wniebowziecie i jednoczesnie realizowac przeslanie Ewangelii wcale sobie z tego nie zdajac sprawy i nie wymachiwac przy tym flaga narodowa. Przy czym mozna caly czas narzekac i marudzic i biadolic – bo jak wiadomo posuwanie sie na lawce zycia jest procesem bolesnym – pod warunkiem ze w ostatecznosci okazesz serce i pomoc.I o to w tym wszyskim chodzi. – Mateusz 7, 15- 20 – ” po owocach ich poznacie ”

    P.S Jak to ktos trafnie ujal:” mozemy byc na codzien antyklerykalami , ateistami i lewakami ale umiemy wszyscy plakac nad pozarem katedry Notre Dame. , nie doszukujac sie ani syboli ani znakow. Dla jednych plonie zabytek , dla innych parfia ale wszyscy maja w sercach ten sam smutek.”

    ..”
    .

    .

    • W sedno MałgosiumTrafnie ujęte.Ostatnio nie mam czasu na częste bywa nie w kościele albo jestem zmęczona po pracy jednakże modlę się w domu.Przede wszystkim jednak uczynkowoscia to nadrabiam.Jednakowoż najgorsi w pracy to ci którzy często bywają w kościele od nich pomocy rzadko uswiadczysz niestety.A buzie pełne sloganów .pozdr.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.