zapraszam na nasze strony

Wspólnota Chleb Życia

Żyjemy z ludźmi ubogimi wokół Chrystusa w Eucharystii,starając się pomóc im wyjść na prostą.
Prowadzimy domy dla ludzi bezdomnych, fundusz stypendialny, przedszkole, świetlicę dla młodzieży na wsi.

przejdź

Skarby Prababuni

Prowadzimy przetwórnię i szwalnię dając pracę bezrobotnym kobietom na wsi w Świętokrzyskim. Pyszne, tradycyjne przetwory i oryginalna bielizna.


przejdź

Katolelementarz

W co wierzą katolicy, jak się modlą, rozważania, filmy, audio.






przejdź

Intencje modlitwy

Tutaj można wpisać prośby o modlitwę. Dwa razy w tygodniu odprawiana jest w tych intencjach msza  św.




przejdź

Miłość hurtowa i detaliczna

Artur nieco opuszczony z powodu ostatnich wydarzeń, które pochłonęły ten czas, który zwykle mam dla niego. Poza jednym wypadem, w czasie którego zgubił mi się w galerii handlowej i znalazł dzięki licznym znajomym paniom ze sklepów. Nawet był lekko przestraszony. Wniosek jeden- nie puszczaj ręki, która cię kocha, bo pobłądzisz.

Cieszę się, że Jurek Owsiak wraca. Gramy dalej.

Od poniedziałku rekolekcje dla Wspólnoty, czyli trzeba było przygotować łóżka, zapasy jedzonka i upiec ciasta. Młodzi w akcji. Sernik wygląda pięknie.

Są tacy, co robią w hurcie i tacy, co w detalu. Janka Ochojska, Jurek Owsiak i wielu innych to hurtownicy. Robią dla wielu na raz. My i wszyscy ci, którzy codziennie są obok konkretnego człowieka to detal. Wyjątkiem jest Ania Dymna- łączy jedno z drugim. Jedno z drugim musi iść w parze, bo dziury w świecie ogromne.

Tak to do konkretnych dzieciaków przybyli konkretni Rycerze Jana Pawła II, konkretni ludzie przekazują jedzenie, środki czystości, odzież, pieniądze i setki innych rzeczy konkretnym ludziom, którzy tychże nie mają.

 



W ramach tegoż detalu chłopaki pomalowali przedszkole, żeby dzieciakom było czyściej, wykorzystując ferie, a  ludziska dobre dają nam, co do życia detalicznego potrzebne. Bo życie koniec końców jest detaliczne, czyli każdemu jeden żołądek przeznaczono, jednego łóżka potrzebuje i jedno ma zdrowie do uratowania. Miłość też jest detaliczna. Kochanie ludzkości nie jest możliwe. Kochać można konkretnego człowieka.

Krzywda, cierpienie też ma konkretną twarz. I na ogół nogi. Czasem jedną. Wczoraj udało się umieścić w szpitalu, drugim z kolei, bo pierwszy nie przyjął z powodu braku dokumentów pana, co owe nogi ma do naprawy. Historia w kilku aktach rozpisanych w korespondencji przez messenger z Błażejem:

 

Przyjmuję dziś Pana. Typowo z pustostanu. Koszulka przyklejona do skóry, rozcinam więc powoli, delikatnie, przygotowuję do kąpieli. Jest ze mną Janek i Wojtek. Wojtek, żeby zobaczyć rany. Koszulkę rozcinam od brzucha w górę. Na prawej piersi Pana jest tatuaż. “L” w kółku. Znak Legii Warszawa. Widać fan piłki nożnej. Wojtek patrzy i mówi nagle: – o, widzę, że robił Pan niedawno prawo jazdy. Śmiechom naszym nie było końca.

Wspomniany Pan ma obrzęk na lewej nodze, ropowicę, rumień, prawdopodobnie odmrożenie. Przyjechałem z nim na Kasprzaka. Pan nie ma dowodu, w kieszeni tylko scyzoryk, zapalniczka i złoty siedemdziesiąt trzy. Na widok Pana (którego odszorowaliśmy porządnie), Pani w okienku powiedziała: -o Jezus Maria. Pan nie ma dokumentów. – Nie ma – mówię – bo mieszka na ulicy. – I co ja mam z nim zrobić? – Zarejestrować i zbadać. – Bez dokumentów nie mogę. -Podaję przecież pani jego pesel. – W banku też Pan uważa, że przyjdzie, poda pesel i weźmie kredyt. I ja już w tym momencie wymiękłem. – W szpitalu jesteśmy – mówię – a nie w banku. Pan ma obrzęk nogi i bardzo go boli. Rozstaliśmy się w smutku i ogólnej złości. Teraz czekamy już z Panem na Banacha.

Należy więc, żeby uzyskać pomoc, mieć przy sobie dokument potwierdzający, że jest się człowiekiem. I moja odpowiedź: Najlepiej Polakiem. Białoskórym, najlepiej chorować i umierać w gminie ostatniego stałego zameldowania.

Na Banacha: Pani w okienku: – Pana imię?- Piotr.
– Drugie imię?- Paweł.
– Imię ojca?- Jan- imię matki?
– Elżbieta.
Ja:- a wszystko wskazywało na to, że Maria. I tak się polubiliśmy.

Dziś w południe. Bezdomny zostawiony wczoraj w nocy w szpitalu po około 12 godzinach nadal bez zmienionego opatrunku od wczoraj, w zakrwawionej i zaropiałej pościeli. Wczoraj po 23, gdy udało mi się namówić go na pozostanie w szpitalu wziąłem od pielęgniarek podkład. I z tym podkładem zalanym, leży tak:

Tu wtrącam się znów ja, z poradą: “zrób /tu brzydki wyraz/ haję u lekarza. ” Po jakimś czasie przychodzi kolejna informacja:
“No wykąpałem Pana i nałożyłem opatrunek prowizoryczny. Pielęgniarka zmieniła pościel. Przyszedł lekarz, robi opatrunek.” ”
“Chmielewska was zniszczy -powiedziałem na koniec. A oni na to, że to się więcej nie powtórzy.”

Nie mam oczywiście zamiaru nikogo niszczyć, nie potrafię tego robić i nie chcę się uczyć, ale skoro taka groźba jest skuteczna, to tym razem pozwalam na przemoc słowną i groźby karalne. Nie pierwsza taka historia i oby ostatnia.

Co się porobiło z nami? Z nami jako ludźmi? Mój ojciec był lekarzem. Nie wyobrażam sobie, żeby tak potraktował pacjenta. Znam kilku starszych lekarzy. Oni też nie mogą zrozumieć. Z chwilą, w której człowiek zostaje sprowadzony do przedmiotu transakcji, obiektu handlu, bo czymże jest pacjent w szpitalu, jak nie wartością materialną usług,  można z nim zrobić co się chce. Zwłaszcza, jak jest biedny i bezsilny. Hejt i przemoc niejedno ma imię. Zawsze uderza w imię konkretne. 

9 Responses to Miłość hurtowa i detaliczna

  • “Zawsze uderza w konkretne imię”… :/ Nawet jeśli za lat…. zaczipują wszystkich przy narodzinach, to i tak papier będzie ważniejszy od człowieka. Smutne :/

  • Dziękuję Ci Siostro za ten Detal, ale również za Orkiestrowego Hurtownika…super,że gra dalej.

  • Ja się mniej cieszę z tego, że p. Owsiak powraca – szczególnie po kolejnej z jego nagonek, tym razem na p. Pielę. Dawno nie czytałem takiej masy nienawistnych komentarzy jego zwolenników, za które oczywiście nie byłby odpowiedzialny, gdyby nie to, że… dziękował za nie i chwalił “swoich obrońców”. Przykre.

  • Jakiś czas temu spędziłam na SOR noc z teściową. Dostaliśmy pokoik z Panem bezdomnym.Był ubrany w zieloną jednorazową piżamę, i w takiej pościeli leżał. Był oczywiście sam, naznaczony na” zielono”.Smród był przeraźliwy. Pan spał, chyba. Byłam przerażona.. nie wiem czym bardziej, stanem teściowej, sytuacją tego człowieka ,czy paraliżującym smrodem.
    Spędziliśmy razem noc. Zapach krążył przy mnie jeszcze wiele dni.
    Do dziś mi jest wstyd,że nie zrobiłam nic.
    Teraz już reaguję inaczej.. przeszkolona z Człowieczeństwa przez Siostrę i opisywane tu historie.
    Dziękuję Siostro, że jesteś.
    P.S. Artur mnie tu, na tego bloga sprowadził.
    Czytałam tekst o zachowaniach dzieci z autyzmem..coś mi mignęło o chłopcu, który co wieczór robił swojej M herbatę… Tak mi to zapadło w pamięci,że szukałam i szukałam..
    To było kilka lat temu.
    Artur się nie gubi w galerii, on szuka ludzi by mogli stać się dobrzy(choćby przez chwilę).

    • Świetne, biorę! “On szuka ludzi, którzy mogli stać się dobrzy” W podobnym tonie mówił JPII: Nie traktujmy ubogiego jak kłopotliwego natręta, ale jak kogoś, kto daje nam okazję do czynienia dobra.

  • Życzę Siostrze aby dalej cerowała świat powolutku systematycznie .Zderzenie z biurokratyczną machiną jest bolesne ale trzeba iść dalej.Tej wytrwałości siostrze życzę i sobie też bo mnie jej szczególnie brakuje

  • Ja juz coraz mniej rozumiem Polakow.Mieszkam poza Polska ponad 36 lat , w kraju, w ktorym w zgodzie i poczuciu bezpieczenstwa i rownosci zyja przedstawiciele chyba wszystkich narodowosci swiata i wyznawcy wszystkich religii swiata.Dlaczego Polska nie moze tak wygladac?Przeciez wszyscy jestesmy rowni ,bo wszyscy jestesmy ludzmi ,niezaleznie od tego gdzie mieszkamy i jak wygladamy , w co wierzymy i co mamy w kieszeni.Tylu madrych, dobrych ,wspanialych ludzi zyje w Polsce , ale wielu takze takich , jak personel tego czy poprzedniego szpitala.I tylko krytyki sie boja , tego, ze ich ktos zniszczy.Czy to sie kiedys zmieni?

    • Też tego nie rozumiem.Myślę że to brak odwagi.W zeszłym roku wypowiedziała m się na temat życia ludzi biednych w kamienicach Pokazałam realną prawdeTeraz instytucje probuja mnie udupić.Gdzie w tym sens.Może ludzie nie chcą widzieć biedy to niewygodne może nieestetyczne..Łatwiej przyjść oddalić robotę resztę mieć w du…..pie.pozdrawiam

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.