KRS 0000132424    Fundacja Domy Wspólnoty Chleb Życia

Zmieniaj świat razem z nami. Przekaż w nasze ręce 1% swojego podatku. 

"Żeby być Dobrym Samarytaninem trzeba mieć pieniądze"./M.Thatcher/

zapraszam na nasze strony

Wspólnota Chleb Życia

Żyjemy z ludźmi ubogimi wokół Chrystusa w Eucharystii,starając się pomóc im wyjść na prostą.
Prowadzimy domy dla ludzi bezdomnych, fundusz stypendialny, przedszkole, świetlicę dla młodzieży na wsi.

przejdź

Skarby Prababuni

Prowadzimy przetwórnię i szwalnię dając pracę bezrobotnym kobietom na wsi w Świętokrzyskim. Pyszne, tradycyjne przetwory i oryginalna bielizna.


przejdź

Katolelementarz

W co wierzą katolicy, jak się modlą, rozważania, filmy, audio.






przejdź

Intencje modlitwy

Tutaj można wpisać prośby o modlitwę. Dwa razy w tygodniu odprawiana jest w tych intencjach msza  św.




przejdź

Bunt w zielonych kamizelkach

Bunt w zielonych kamizelkach

Pani, którą przywiozła do nas Straż Miejska w bagażniku samochodu, owiniętą w koc termiczny, mimo wysiłków lekarzy zmarła w szpitalu. Trafiła tam następnego dnia. Miała ok.40 lat. Dzięki wytrwałości Strażników i naszych ludzi nie zmarła na ulicy, lecz w łóżku, czysta i zadbana. Nie pierwsza tej zimy i oby ostatnia.

Spędziliśmy z Arturem 4 dni na ukochanej przez niego “Szańskiej” czyli Łopuszańskiej. Miało być krócej, ale ataki padaczki wstrzymały powrót o jeden dzień. A wywlec synka stamtąd to nie lada sztuka. Przykleja się do łóżka, zapiera łapami, udaje ciężką chorobę i chowa buty. Najpierw więc gramy, że jedzie kupić sobie cosik, a ja z mopsem zostaję. Umawiam się z Tomaszem, że tym razem to będzie….Castorama. To też jeden z jego ulubionych marketów, a jest po drodze. Chłopaki odjeżdżają, a ja w pośpiechu pakuję graty i mopsa do drugiego samochodu. Potem pozostaje przesiadka, już pod sklepem. Oczywiście bunt i awantura, bo łepek pracuje i zorientował się, że już na Szańską nie wracamy. Ręce pełne zdobyczy w postaci tabliczek informacyjnych “gaśnica”, “kran” i ukochanych zwijanych metrówek. W awanturze tej docieramy do Nagorzyc i kolejny bunt- nie wysiada z samochodu. Wreszcie zimno wygania do domu, gdzie w cieple można szaleć dalej. To było wczoraj. Dzisiaj po południu odpuścił. I znów jest grzecznym synkiem. I przeprasza. To jeden z powodów, dla których nieczęsto wybieram się do stolicy. Świat autystyka biegnie równolegle do naszego. 

A w owej stolicy tylko w czasie mojego pobytu przyszło 4 bezdomnych panów. Miejsc nie ma, jadalnia mała. Jednego zabrałam na wieś, jednego przyjęła Misja Kamiliańska, bo ma większe korytarze, dwóch na jadalni u nas. Kolejny sam dotarł dziś do Jankowic prosto z warszawskiego szpitala. Bez ubezpieczenia i leków. Tamara biegiem pojechała wykupić, bo u nas na wsi apteki nie koniecznie czynne w niedzielę. Nie można czekać aż, być może, jego pomoc społeczna w miejscu ostatniego zameldowania zechce mu wydać “decyzję administracyjną”. 

Pani Ela na Łopuszańskiej ubiera każdego, grzebiąc w darach, dobierając odpowiedni do wieku i, w miarę możliwości, upodobań strój.  “To wielka radość zobaczyć, jak ktoś brudny i obdarty przemienia się w zwykłego człowieka” -stwierdziła. A czasem wymagania bywają wysokie. Jedna z pań w domu dla chorych wykąpać się zgodzi pod warunkiem, że bielizna będzie czerwona. No i chłopaki znaleźli. Inną trzeba podstępem wciągać pod prysznic, do którego wyrzuca wszystkie śmieci uzbierane w mieście, zatykając oczywiście odpływ. Bo sitka zabezpieczające znikają regularnie, co powoduje, że regularnie też Darek jeździ do domu kobiet przepychać, reperować i łatać. 

Pokazano mi baterie prysznicowe do nowo budowanego domu dla ludzi starszych i chorych w Jankowicach. Ja tego nie potrafię uruchomić, a cóż dopiero nasi mieszkańcy! Kilka różnych pokręteł, przycisków. Stanęło na zwykłych, prostych. Nasi mieszkańcy w większości żyją poza światem nowoczesnych technologii, systemów i elektronicznych przycisków. Oni się w nim gubią lub dawno zgubili. Może inaczej- to my, zdrowi i silni, gnając do przodu,   gubimy ich po drodze budując świat dostępny dla niektórych. Gubimy przy okazji rzecz najważniejszą: miłość. I w końcu sami spadając do szeregu mniej zaradnych lub mając kogoś bliskiego w takiej sytuacji wpadamy na mur. Ileż osób młodych do mnie dzwoni, pisze,  przerażonych bezdusznością instytucji, z którymi się zetknęli, przy okazji własnej lub też kogoś bliskiego,  choroby czy kłopotów. No, ale przecież pilnie w budowie takiej rzeczywistości uczestniczymy. Obojętnością także. Do czasu, kiedy uderzy w nas samych. 

Może przyszedł czas na bunt. Taki wewnętrzny. W zielonej kamizelce. Przeciwko bezduszności, głupocie i egoizmowi. Bunt wyzwolenia z oczekiwania, że inni to zrobią za mnie. Bunt wśród obywateli Królestwa Bożego. Król niczego innego nie pragnie, tylko rewolucji. Rewolucji Miłości i Miłosierdzia. Świata dla wszystkich.

Grzegorz Syryjczyk-uchodźca,  oczekuje kolejny miesiąc na przedłużenie pobytu. Ponieważ nie ma karty pobytu, nie ma ubezpieczenia. Zachorował. 4 dni w szpitalu- rachunek ponad 3 tys. zł. Zapłaciliśmy, bo co mieliśmy zrobić? Czarna dziura. Na szczęście obecnie znaleźli się urzędnicy, którzy popchnęli sprawę do przodu. Po prostu ludzie. Oznaki buntu zielonych kamizelek.
Niebawem Grzegorz dostanie stosowny papier.

Nad-obowiązkowo

Historia Kościoła to także zastępy buntowników. Świętych “zalegalizowanych” i takich “honoris causa”, bez dyplomów świętości, zapomnianych mniej lub bardziej. “Buntownicy” byli i są także w innych religiach czy wyznaniach.  Lub też nie przyznający się do żadnych z nich. 

Walczyli o czystość własnego serca, walczyli z niesprawiedliwością i wyzyskiem, troszczyli się o ludzi wyrzucanych na margines społeczeństwa, płacili życiem za Prawdę, przeciwstawiali się tyranom, napominali władców, cierpieli prześladowania, podejrzliwie traktowani-bywało-przez ludzi Kościoła, któremu służyli. Traktowani jak głupcy przez świat docierali do sedna Mądrości. 

  • Trzej Królowie u Heroda
  • Trzej Królowie też szli pod prąd. Od pałacu Heroda do nędznej szopy. Któż by tam szukał Mądrości?  I nie byli naiwni. Połapali się co do zamiarów Heroda i wrócili inną drogą. 

 W czasie II Wojny Światowej statek z polskimi uchodźcami-kobietami i dziećmi, w większości sierotami, dobijał się do wielu portów, w tym indyjskich. Władze brytyjskie odmówiły przyjęcia. Maharadża Digvijaysinhji Ranjitsinhji Jadeja prowincji Nawanagar usłyszawszy o tym nakazał przyjąć statek w swoim porcie mimo sprzeciwu Brytyjczyków. Przyjął 640 kobiet i dzieci, narażając się władzom. Kiedy mu to zarzucono odparł, że to jego własna rodzina. Zapewnił im godziwe warunki życia, a dzieciom szkołę. Osobiście dbał o to, żeby czuły się dobrze. Po zakończeniu wojny część dzieci formalnie zaadoptował, żeby uchronić je przed powrotem do polskich sierocińców, zanim nie odnajdą się krewni. 

36 Responses to Bunt w zielonych kamizelkach

  • A ja się tak bardzo cieszę, że mogę sobie tu poczytać Siostry teksty, dziś autorytetów coraz mniej, podziękuję Bogu dzisiaj za Siostrę w moim imieniu, bo do życia mam wszystko, co niezbędne, ale trzeba sobie regularnie przypominać, że to nie musiało być nic oczywistego, i że to znaczy, że muszę to jakoś spożytkować mądrze, muszę się postarać to jakoś podzielić, jak talentem. Jest Siostra przepięknym Człowiekiem! Wzruszam się i dziękuję!

  • Mam pytanie do Siostry. Nasz ksiądz, zresztą bardzo ceniony w kręgu osób niepełnosprawnych, takową przypowieść użył w kazaniu:

    Wąż wpadł w sidła. Obok przechodził mały chłopiec i wąż błagalnym głosem prosił chłopca:”Pomóż, uwolnij mnie z sideł”.
    A gdy chłopiec ujęty ciężkim losem węża, pragnąc ulżyć niedoli węża, ale jednocześnie bojąc się gada,
    zapytał:”A czy jeśli Ciebie uwolnie, to nic mi złego nie zrobisz i mnie nie ukąsisz?”.
    Wąż widząc, że nie ma wyjścia, obiecał, że krzywdy chłopcu nie zrobi. “Ale, na pewno” – upewniał się chłopiec.
    “Przysięgam”, trzykrotnie zarzekał się wąż. Chłopiec ogarnięty litością węża uwolnił. Lecz wąż natychmiast po uwolnieniu śmiertelnie ukąsił chłopczyka.
    “Przecież obiecywałeś i przysięgałeś, że mi krzywdy nie zrobisz?”- ze łzami w oczach chłopiec wypominał wężowi, jego niecne zachowanie. Wąż na to: “Wybacz, taka jest moja natura”.

    A pytanie brzmi, kiedy ludzkie miłosierdzie przynosi złe owoce?

    • Nie mam pojęcia co miałaby znaczyć ta opowieść? Człowiek nie jest wężem. Oczywiście, że za dobro może nas spotkać zło. Pana Jezusa też spotkało. Nie trzeba być naiwnym, ale czasem trzeba w miłości zaryzykować. Bywało w historii, że prześladowany człowiek przebaczał swoim oprawcom i to spowodowało nawrócenie prześladowców.

      • Kiedy miłosierdzie przynosi złe owoce? Wtedy, gdy idzie w parze z pobłażliwością. Albo, co jeszcze gorsze, gdy bywa mylone z ową pobłażliwością.

        • “Nie pobłażać tym, co się topią w morzu. Trzymać krótko.” Nikt tego w tej dyskusji nie myli. Nie mam czasu na dalsze dywagacje, czy zamarzającemu bezdomnemu człowiekowi dać ciepły kąt czy najpierw pouczyć o sprawiedliwości i żądać karki od spowiedzi. Sprawiedliwość Boża często odbiega od ludzkiej. Pozdrawiam

          • Pobłażamy przemytnikom i handlarzom żywym towarem. Pobłażamy politykom, którzy zrzucają bomby na niewinnych ludzi. Pobłażamy politykom, którzy do jednego worka wrzucają uchodźców, którym pomóc bezwzględnie trzeba, z tymi, którzy takowej pomocy nie potrzebują, a przybywają skuszeni perspektywą darmowych zasiłków.

  • To nie jest tak, że Polska Uchodźców nie przyjmuje.W 2017 roku status uchodźcy nadano 150 cudzoziemcom, w tym m.in. 17 Syryjczykom, 56 Ukraińcom, 14 obywatelom Federacji Rosyjskiej (Czeczenom) i 13 osobom pochodzącym z Iranu. Na migrację z Afryki trzeba jednak spojrzeć w szerszym kontekście. Nie są to uchodźcy, gdyż większość z nich nie ucieka ani przed wojną, ani przed głodem, co widać, bo każdy z nich dzierży Smart-fona w ręku. Zresztą, takie połajanki tego typu, oderwane od prawdy, przynoszą odwrotny skutek, zamiast zmiękczać serca, tylko je hartują. Generalnie, największy problem autorytetów moralnych wszelkiej maści obecnych czasów, polega na dość daleko posuniętej kurzej ślepocie, jedne kwestie widzą nad wyraz wyraźnie, a na inne kwestie są równie obojętne i równy wykazują stopień obojętności. Z Afryką problem jest taki, że była wykorzystywana okrutnie przez białą Europę. Jednakże 1,5 miliarda ludzi Europa nie przyjmie, bo ani to rozsądne, ani problemów Afryki to nie rozwiąże. Uciekają bowiem, jak zwykle w takich przypadkach, ludzie najbardziej zaradni i najbardziej przedsiębiorczy, a Ci co zostaną, tym większą czerpać będą biedę. Różnica jest tylko taka, że umierający z głodu, są nam już dzisiaj obojętni, pochylamy się tylko nad tymi co toną. Nie wiem, czym śmierć z powodu głodu jest mniej warta, aby się nad nią nie pochylać, od tej śmierci z powodu utonięcia. Generalnie, Europa zaciągnęła dług moralny wobec Afryki i musi go spłacić. Ale nie musi go spłacać głupotą, bo to nikomu nie pomoże. Ani Europie, ani Afryce. A mam wrażenie, że te odruchy płynące z serca, raczej z rozumem nie wiele mają wspólnego. Stąd, owszem, może kierowanie się sercem jest bardziej chwalebne od kierowania się rozumem, ale nie wszystko co chwalebne jest mądre i słuszne.

    • Bo miłosierdzie nie ma nic wspólnego z rozumem.

      Modlitwa o wschodzie słońca

      Każdy Twój wyrok przyjmę twardy
      Przed mocą Twoją się ukorzę
      Ale chroń mnie, Panie, od pogardy
      Od nienawiścią strzeż mnie, Boże

      Wszak Tyś jest niezmierzone dobro
      Którego nie wyrażą słowa
      Więc mnie od nienawiści obroń
      I od pogardy mnie zachowaj
      Co postanowisz, niech się ziści
      Niechaj się wola Twoja stanie
      Ale zbaw mnie od nienawiści
      I ocal mnie od pogardy Panie

      Natan Tenenbaum

      • Czyżby? Sądzisz zaiste, że miłosierdzie bierze się, nie z mądrości Boga, ale z Jego głupoty?

        • Mądrość jest jednym z aspektów miłosierdzia. Rozum z pewnością mówił św.Maksymilianowi i wielu innym męczennikom, że ma szansę przeżyć, więc nie należy iść na śmierć za drugiego. Mądrość mówiła co innego. Mądrość to coś więcej niż rozum. Rozumem, wiarą i miłością poznajemy Mądrość.

      • I dlaczego Siostra Faustyna w takim razie modliła się o rozum i mądrość:”O Jezu mój, daj mi mądrość, daj mi rozum wielki i oświecony Twym światłem, na to jedynie, abym Ciebie, o Panie, lepiej poznała, bo im Cię lepiej poznam, tym Cię goręcej ukocham”. I dlaczego więźniów mamy tylko pocieszać, a nie na wolność wypuszczać. Nawet Miłosierdzie musi iść w parze z mądrością i rozumem. Nie jest miłosierne, ani mądre, ani roztropne przygarnianie najzdolniejszych i najbardziej rzutkich ludzi z Afryki, kosztem tych, którzy w Afryce pozostaną i zostaną pozbawieni najbardziej przedsiębiorczych osób. Chyba, że uczciwie powiemy, że przyjmujemy wszystkich bez wyjątku. Tylko po co mają przepływać pontonami i dawać zarabiać przestępcom, przemytnikom i handlarzom żywym towarem. Od razu wyślijmy statki i stwórzmy regularne linie przywożące ludzi z Afryki.

        • I prosty przykład: gdy mąż ucieka od żony i swoich dzieci, a tym samym zostaje bez domu, kto zasługuje na większe miłosierdzie: mąż, czy żona i jej opuszczone dzieci? A może wszyscy na jednakowe.

          • Panie Spoko Fizyk, miłosierdzie to nie tylko współczucie. Nie ma też większego i mniejszego miłosierdzia. Miłosierdzie jest!
            to największy Dar od Boga.Bóg jest miłosierny. My tez powinniśmy.Ja bynajmniej chcę i uczę się tego.
            Miłosierdzie ma wiele wymiarów. Najprościej ujmując jest tam gdzie w oczach ludzi się nie należy…, bo ukradł, odszedł, zmarnował sobie życie. i tu nie kierujemy się rozumem. Nie oceniamy. Miłosierdzie to troska, współczucie,ale i odpowiedzialność. Jesteśmy odpowiedzialni za drugiego człowieka.
            Każdy może zrobić coś, by innym było lepiej, by nie cierpieli.

            A o rozum modlić się powinien każdy i jeszcze o siły..
            P.s. polecam słownik synonimów tam bardzo dokładnie opisane jest miłosierdzie (gdyby to Boskie było niezrozumiałe)

            • Perełko, mogę się tak zwrócić, ja dokładnie o tym samym. By kierując się miłosierdziem, co do którego jest zgoda, użyć jeszcze rozumu. Bo problemem obecnych czasów, nie jest brak chęci do kierowania się miłosierdziem, ale brak chęci do używania rozumu i mądrości. Skoro zacytowałaś piękny wiersz Żyda, to ja zacytuję rozważania innego Żyda, który postrzega problem podobnie do mnie. (“Co zastąpiło judaizm, chrześcijaństwo, wartości judeochrześcijańskie i Biblię?

              Odpowiedź brzmi: zastąpiły je uczucia. Coraz więcej Amerykanów polega na uczuciach przy podejmowaniu decyzji moralnych. Serce przejęło rolę Biblii.

              Lata temu przeprowadzałem wywiad z szwedzką studentką.

              Zapytałem, czy wierzy w Boga. Oczywiście, że nie. Czy wyznaje religię? Oczywiście, że nie.

              “Skąd zatem czerpiesz pojęcia dobra i zła?” – zapytałem.

              “Z serca” – odpowiedziała.”) Otóż, problem w tym, że Biblia przestrzega przed takim podejściem, gdyż generalnie takie podejście sprowadza ludzkość na manowce. Mogę zarzucić cytatami z Biblii, jeśli nie Wiesz do czego nawiązuję. Bo nie negując roli miłosierdzia, czy równe miłosierdzie wykazujesz chociażby w stosunku do Żydów? Bo z jednej strony gości przyjąć trzeba, ale należy od gości również wymagać. To jedno. Po drugie, wcale nie jest tak, że na Zachodzie muzułmanie, żydzi, czują się lepiej niż w Polsce. Polecam wiele tekstów polskich rabinów, imamów, których w internecie nie brakuje, a chwalące Polskę i Polaków. Natomiast, nadal jest zasadne, czy wykazujesz równe miłosierdzie wobec Żydów przebywających na terenie Europy? Bo liczba ataków na Żydów rośnie lawinowo, wraz z napływem ludności islamskiej.

          • Oboje. W naszych domach są sprawcy i ofiary. Oczywiście najpierw trzeba chronić ofiary, lecz sprawcy podać rękę, jeśli jest bez dachu nad głową. Dopiero potem można mu tłumaczyć, że postępuje źle i próbować pomóc przywrócić sprawiedliwość. Jasne, że sprawiedliwość ludzka w postaci sądownictwa jest potrzebna, lecz każdy człowiek ma szansę do ostatniego tchnienia. I ostatecznie nie my jesteśmy sędziami ludzkich sumień.

        • Tak jak nie ma większego , mniejszego MIŁOSIERDZIA, tak nie ma lepszych i gorszych ludzi. Wszyscy pochodzimy od jednego Boga(choć w każdej religii ma inne imię), wszyscy jesteśmy równi. Zasługujemy na miłość i miłosierdzie.

          Nie ma znaczenia narodowość , religia, kolor skóry.

          Rodzimy się wszyscy nadzy i wszyscy umieramy. W ludzkim rozumieniu w tym jesteśmy równi. Nie o takiej równości piszę i nie o takim miłosierdziu.

          • Ale piekło istnieje i istnieć będzie, i trafią do tego piekła własnie Ci, którzy nadmierną ufność posiadają w miłosierdzie i zapominają o sprawiedliwości. Jeśli zapomina się o sprawiedliwości to miłosierdzie sensu nie ma. Czy nie ma znaczenia kolor skóry, narodowość? Zgoda, z tym się rodzimy i na to wpływu nie mamy. Czy nie ma znaczenia religia? Tu bym polemizował. Tu już równości nie ma. Bo nie wymagaj od każdego by na jednej szali traktował satanistę z człowiekiem wierzącym w Chrystusa. A jeśli ktoś wierzy, że religia wymaga składania ofiar z ludzi, to również mam mu przytakiwać?

            • Nie o przytakiwanie chodzi i to doskonale Pan rozumie. W historii Kościoła były już okresy, kiedy z inaczej myślącymi szło się na stos, zamiast do stołu dialogu. Wówczas Kościół był silnie powiązany z władzą doczesną. Chyba tę lekcję jako Kościół już odrobiliśmy i dokumenty Vaticanum II się kłaniają.

          • A po drugie, uczynki miłosierne względem ciała, żadnego sensu nie mają, jeśli zapominasz o uczynkach miłosiernych względem duszy, a jednym z nich jest: 1. Grzeszących upominać. I tutaj religia nie ma znaczenia, o tyle, że upominać należy każdego, także Islamistę.

            • Panie Spoko Fizyk, Pan szuka przeciwnika do dyskusji, a nie odpowiedzi.
              Pozdrawiam

            • A gdzie jest napisane, że uczynki miłosierne co do ciała nie mają sensu same w sobie, tylko w towarzystwie innych? Czy Pan Jezus uzdrowił np.głuchoniemego czy niewidomego pod warunkiem nawrócenia? Czy św.Marcin oddał połowę płaszcza pod warunkiem wyznania grzechów? To my popełniamy grzech, jeśli nie pomożemy bliźniemu w potrzebie. Byłem głodny….I nie ma tam nic o tym, że trzeba przy okazji powiedzieć kazanie. Nie oznacza to, że nie należy pełnić uczynków co do duszy, ale obie te sprawy nie muszą iść razem.

        • Oczywiście. Miłosierne i mądre jest pozostawienie ich na śmierć. Oj, trochę więcej wiedzy o świecie. Zakażmy wobec tego emigracji zarobkowej Polaków. Lekarzy, pielęgniarek i np.informatyków. Tego typu rozważania wiodą donikąd, zwłaszcza, że źródłem wojen i biedy w krajach, z których ludzie uciekają są w dużej mierze państwa bogate.

    • AŻ 150 osób…OJEJ – faktycznie jest to powód do dumy :-/ – no i tych 17 (czytaj: siedemnastu) Syryjczyków….

    • Co do liczb, to zaiste powalające. 150 osób!!!! I na tym wyczerpujemy nasze możliwości. Żałosne. Migracje były, są i będą.

      • A ilu się starało? Te liczby są ciekawe w zderzeniu z poprzedzającymi je latami.

      • I udzielę odpowiedzi, jako ciekawostki. W latach ukochanych przez Siostrę rządów PO, a konkretnie przez trzy kolejne lata, 2011, 2012 i 2013, o azyl w Polsce starało się aż 9 osób. Z tego, żadna z nich owego prawa nie uzyskała.

        • Tym tonem nie będziemy dyskutować. Ma on mnie obrazić? Pokazać, żem głupia, bo miałam jakiś ukochany rząd? Skąd taki wniosek? Lata, o których Pan pisze nie były okresem dramatycznych migracji. Inne rządy przyjmowały tysiące uchodźców np. z Czeczenii. W momencie wybuchu wojny w Syrii napisałam list otwarty do p. Premier Kopacz. Można znaleźć na tym blogu. Chodziło o opór w przyjęciu niespełna 200 syryjskich uchodźców. Zostali przyjęci. Grzegorz jest z nami do dzisiaj. Nie twierdzę, że ich wpuszczenie było skutkiem tego listu, bo aż tak wysokiego mniemania o sobie nie mam, niemniej nie siedziałam cicho. Kończę tę dyskusję i za następne ad personam dotyczące mnie lub innych będzie szlabanik. Oczywiście nie uważam za poniżające popierania PO. Ale moją partią jest Ewangelia i przez nią staram się patrzeć na życie, w tym społeczno-polityczne. Vide-następny post.

  • Opowieść zamieszczona na końcu bardzo pasuje do obecnej sytuacji na Morzu Śródziemnym, gdzie dwie jednostki od dwóch tygodni nie mogą pozbyć się podjętych praktycznie z wody nielegalnych imigrantów. Żadne państwo nie wyraża zgody na przyjęcie rozbitków. Wobec ludzi patrolujących morze w poszukiwaniu ludzi na pontonach wysuwa się oskarżenia o współudział w przemycie ludzi.
    Czy to nie jest ilustracją naszego człowieczeństwa?

    • Nie bez powodu ta opowieść. Oczywiście, że to aluzja. Czy nie moglibyśmy przyjąć tych kilkudziesięciu biedaków?

    • Był taki statek, który od lat ratował imigrantów.Nazywał sie ” Aquarius”.Niestety od paru tygodni stoi zacumowany w porcie w Marsylii.Nie moze pływać bo odebrano mu banderę.Kto? Oficjalnie Panama bo pod jej banderą żeglowal.A kto nieoficjalnie wywarł presję na Panamie? Między innymi premier Włoch , Salvini.
      I co ? Jak dotychczas nikt sie głośno nie domaga powrotu ” Aquariusa” a po cichu każdy sobie gratuluje takiego rozwiązania.Tymczasem ludzie sie nadal topią i w morzu Śródziemnym a od niedawna w kanale La Manche.

      • Bardzo dobrze, ze Siostra przypomniała historię Maharadży.
        Podobnie postąpił rząd Nowej Zelandii w 1944 roku przyjmując bezwarunkowo 733 polskich sierot.” Dzieci z Pahmiatua “

      • “A niech ta się topią! ” My sobie pobawimy się w wojenkę to tu, to tam, ograbimy biedaków z ich bogactw, wzbogacimy się na handlu bronią. Toż nie ludzie są, tylko muzułmanie, czarni czy generalnie obcy. W Kościele się pomodlimy, szopkę obejrzymy, “asfalta” pogonimy. Szkoda słów, Małgosiu. Już padły ich miliony. I nadal katoliccy krętacze będą rozdzielać włos na czworo, a politycy, często wmawiając ludziom, że są katolikami, lub chrześcijanami, budować lęki i nienawiść, bo mają z tego władzę i powiązane z nią profity. Zadziwia mnie tylko, jak łatwo oddajemy swoje sumienia pod władzę ludzi bez sumień. Potrzebujemy “guru”, “pseudozbawiciela”, bo to, co mówi Zbawiciel jest niewygodne i trudne?

        • Tak Siostro , dla tego kto nie czyta Ewangelii wybiorczo i bierze na serio wszyskie zawarte w Niej slowa to jest trudne i wymagajace. Milosc zobowiazuje do odpowiedzialnosci za siebie i innych.
          Dziekuje Siostrze za wysilek podjecia dyskusji – ja szczerze mowiac nie mialam sily polemizowac , scielo mnie z nog juz po pierwszym argumencie o ” smartfonach “… ile mozna?
          Na koniec pozwole sobie zacytowac slowa Jakuba Wygnanskiego ( swietny link z II Gali Fundacji Sluzby Rzeczpospolitej i swietna przemowa Ojca Wisniewskiego ) :

          ” Co to jest za opowiadanie , ze nie mozemy pomagac gdyz w pewnych okolicznosciach mogloby to byc zwiazane z ryzykiem? Etyka rozgrzeszenia , ktora polega na tym , ze ryzyko oznacza , ze niczego nie musze..”

          Pozdrawiam was wszyskich serdecznie i cieplo a szczegolnie dzis ks Jacka , ktory zabral z ulicy w Krakowie dwie bezdomne kobiety, Tamare , ktora mimo tego ze brakuje miejsc zgodzila sie je przyjac. Jesli to nie jest zycie Ewangelia to ja nie wiem co nim jest…

          p.s Perlo , dziekuje za ” modlitwe o wschodzie slonca ” , ojciec Wisniewski tez ja w swym przemowieniu cytuje.

          • Małgosiu..ja za serce dostałam i dostaję po tyłku, choć na pozór nie wyglądam. mam już twardy..,ale serca nie straciłam.
            Warto było.
            Boję się myśli i słów, które obrażają ,poniżają,segregują…
            Nie potrafię walczyć.
            Jeszcze jedno nam wszystkim się przyda. W litanii do św. Judy jest takie wezwanie:
            Abyśmy nigdy zwątpieniu nie ulegli,
            Abyśmy w rozpacz nie popadali.
            Dla nas wszystkich domnych i bezdomnych.

  • To ja ubieram zielona kamizelkę!
    Kiedyś wydawało mi się ,że żeby pomagać trzeba mieć lepiej od innych. Nie trzeba. Wystarczy trochę,wrażliwości,delikatności,czułości. Czasem wystarczy dobre słowo, telefon do zapomnianych znajomych.
    Zróbmy mały krok by ktoś poczuł się ważny dla nas.A później większy….tylko nie odkładajmy tego na potem.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.